https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs&autoplej=1&kolorek=1b87f3&typek=2
https://www.youtube.com/watch?v=oYtGdgDHbPI!https://www.youtube.com/watch?v=aLXO88Sl12Y!https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs!https://www.youtube.com/watch?v=LiqQDDZB9pg!!!2!!!0

poniedziałek, 12 stycznia 2015

#32

                                           2 komentarze = nowy rozdział :) 



Następnego dnia Jess zjawiła się u mnie już o 10:00. Ja jeszcze spałem więc Delly obudziła mnie. Jak najszybciej wziąłem prysznic, ubrałem się i pełny stresu zszedłem na dół. Zastałem moją dziewczynę grającą sobie w gry z moim rodzeństwem. Uśmiechnąłem się pod nosem i podszedłem do niej bliżej. Pocałowałem ją w czubek głowy, a ona obróciła się, oddając pada Rocky'emu.
- To co? Gotowy na lekcje gry? - zapytała?
- Wiesz... nie do końca. Mała zmiana planów, chodźmy, zaraz Ci wszystko wytłumaczę.
- Chyba nie przestaniesz mnie zaskakiwać. - szepnęła. Założyła swoją ,,lekką" kurtkę i buty i wyszliśmy. Pogoda była idealna. To był początek wiosny, więc było bardzo ciepło, jednak ciągle wiał przyjemny wiatr. Nie było ani za zimno, ani za ciepło. Kochałem taką pogodę. Zajechaliśmy na miejsce.
- Ross... o co chodzi?  Co tu robią samoloty? Coś Ty wymyślił? - zapytała zestresowana.
- Ja tylko spełniam Twoje marzenia. - uniosłem ręce w geście obrony.
Wziąłem ją za rękę i poszliśmy do jednego z samolotów.
- Ross, ja nie chcę skakać ze spadochronu. Jednak nie chcę! - krzyknęła na mnie, kiedy jakaś kobieta zakładała jej spadochron i tłumaczyła co i jak ma wcisnąć i kiedy. Potem założyła spadochron mi i również wszystko wytłumaczyła. Zajęliśmy miejsca i wznosiliśmy się powoli w górę. Kiedy pilot dał nam znak, że już możemy skakać, wstaliśmy. Chwyciłem Jessic'ę za trzęsącą się rękę. Otworzyliśmy drzwi samolotu, spojrzałem w dół i nogi się pode mną ugięły. Byliśmy naprawdę wysoko i nie byłem pewien czy na pewno skakać. Spojrzałem na dziewczynę, która patrzyła w dół ze łzami w oczach.
- Jess, nie musimy teraz skakać! Nie teraz, ale w końcu musimy, możesz mieć tyle czasu ile chcesz, ale zapłaciłem za to i nie pozwolą nam się wycofać! - krzyknąłem, żeby przekrzyczeć śmigła samolotu. Ścisnęła moją dłoń mocniej.
- Nie, skaczmy! - krzyknęła równie głośno jak ja. Przełknąłem ślinę, a ona wyskoczyła ciągnąc mnie za rękę. Spadłem razem z nią.
Należała do tych osób,  które kiedy się bały, zamiast piszczeć siedziały cicho. Spojrzałem na nią, ciągle trzymając ją za rękę.
- Wyjdziesz za mnie? - krzyknąłem. Sam nie wiem czemu. Nie było już tak głośno.
- Chyba śnisz. - zaśmiała się. Również się uśmiechnąłem. Dałem jej znak, żeby pociągnąć sznurek. Tak też robiliśmy i od razu wznieśliśmy się wyżej i potem lecieliśmy w dół już bardzo powoli. Przypomniałem sobie, że przecież pierścionek mam przy sobie. Wyjąłem czerwone pudełeczko z kieszeni spodni, otworzyłem i powtórzyłem pytanie.
- Wyjdziesz za mnie? - spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Patrzyła raz na mnie, a raz na pierścionek.
- Oświadczasz mi się w niebie? - wydukała.
- Teoretycznie. - uśmiechnąłem się.
- Tak. Tak Ross, wyjdę za Ciebie! - krzyknęła i włożyłem jej pierścionek na palec. Dopiero kiedy wylądowaliśmy rzuciła mi się na szyję i całowała po całej twarzy.
- Kocham Cię, tak bardzo Cię kocham! - szeptała w przerwach między pocałunkami.
- Ja Ciebie też. - powiedziałem i przytuliłem ją mocno do siebie.
Potem poszliśmy oddać spadochrony, kaski i tak dalej, a następnie pojechaliśmy na polanę niedaleko mojego domu. Usiedliśmy trawie, Jess położyła swoją głowę na moim ramieniu.
- Ross? - usłyszałem nagle.
- Tak? - zapytałem niepewnie.
- Nienawidzę Cię. - wyznała.
- Przed chwilą rzucałaś mi się na szyję, szepcząc, że mnie kochasz. - wybuchnąłem śmiechem.
- tak, ale jak mogłeś zabrać mnie na jakieś skakanie spadochronowe?
- To było Twoje marzenie... - spojrzałem jej w oczy.
- Masz rację... ciągle mam nogi jak z waty, a Ty?
- Nie. - powiedziałem, a potem ją pocałowałem. Byliśmy na polanie do późnego wieczora. Kiedy wstaliśmy, żeby jechać Jessica zaczęła kręcić się w kółko patrząc na gwiazdy. Potem położyła się na trawie nadal patrząc na niebo.
- Niesamowite. - wymamrotała. Nadal przyglądałem jej się zdziwiony.
- Co? - zapytałem w końcu.
- Wybierasz sobie jedną gwiazdę, a potem kręcisz się wciąż na nią patrząc, prawda? - kiwnąłem głową - właśnie. A kiedy się położysz, wirują wszystkie gwiazdy oprócz tej Twojej. Spróbuj!
- Nie dzięki. - zaśmiałem się.
- Pff to nie! - prychnęła - Jeszcze raz! - krzyknęła i wstała na równe nogi, jednak za chwilę się zachwiała i upadło prosto w moje ramiona.
- Wszystko w porządku? - zapytałem. Bardzo się wystraszyłem.
-  Tak, po prostu za szybko wstałam i zakręciło mi się w głowie. - stwierdziła.
- Jesteś blada.
- Wydaje Ci się. Jedźmy już.


Jessica została na noc u mnie, jednak spała w pokoju z Rydel. Jestem pewien, że przez całą noc gadali o oświadczynach i skoku na spadochronie.
Kiedy wstałem i zszedłem do salonu, byli tam wszyscy oprócz Jess.
- Gdzie jest...
- Już poszła. - przerwała mi Rydel. - Jessica wstała dość wcześnie i tak samo wcześnie wyszła. Swoją drogą niezły pomysł z tym skokiem na spadochronie. To chyba było bardziej romantyczne niż mój plan.
- Nie ,,chyba" tylko na pewno. - zaśmiałem się i oberwałem w ramię. Planowałem tylko, które marzenie Jess spełnić dzisiaj. W końcu wybrałem. Grę na gitarze, zostawiłem na sam koniec listy.



No więc tak, wiem, że jest krótki, ale niestety jutro mam dwie kartkówki i dwa testy i mnóstwo pracy domowej, dlatego też nie mogę sobie pozwolić na dłuższe pisanie. Niestety w roku szkolnym jednak bardziej skupiam się na nauce, bo chcę mieć dobrą średnią (ja kujon) i dlatego rozdziały pojawiają się głównie w weekend, jednak dzisiaj postanowiłam dodać, były 2 komentarze, także :))

2 komentarze:

  1. Ooo! Jak słodko! ♥ oświadczył sie jej <3
    Czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega ;3 a teraz masz juz 2 komentarz wiec chce uz nexta <3 ooo to takie mega słodkie ze w koncu sie oswiadczył <3 a teraz mała prośba ode mnie <3 wez nie usmiercaj Jess tylko niech wezma slub z Ross'em i niech maja gromadke słodkich dziec :D <3 tak for me <3

    OdpowiedzUsuń