https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs&autoplej=1&kolorek=1b87f3&typek=2
https://www.youtube.com/watch?v=oYtGdgDHbPI!https://www.youtube.com/watch?v=aLXO88Sl12Y!https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs!https://www.youtube.com/watch?v=LiqQDDZB9pg!!!2!!!0

sobota, 5 lipca 2014

#28

Rano obudziłem się z okropnym bólem głowy. Wstałem poszukać jakiś tabletek przeciwbólowych, ale nic nie było. Postanowiłem, że pójdę do Jess i zapytam, czy coś ma, ale jej też nie było.  Szukałem jej w całym domu i nie znalazłem ani jej, ani tabletek. Wróciłem do salonu i spod poduszki wygrzebałem mój telefon. Wybrałem numer do Jessic'y. Po pierwszym sygnale usłyszałem, że drzwi otwierają się. Nie rozłączając się pobiegłem do przedpokoju i zobaczyłem moją dziewczynę obładowaną reklamówkami. Rozłączyłem się i podbiegłem do niej, aby jej pomóc.
-Widzę, że już wstałeś?-zapytała mnie śmiejąc się.
-Tak. I strasznie boli mnie głowa.-jęknąłem łapiąc się za miejsce, o którym powiedziałem.
-Tak przypuszczałam. Kupiłam Ci tabletki przeciwbólowe, poszukaj w reklamówce.-powiedziała wyciągając  z szafki szklankę.
-Jak Ty o mnie dbasz.-zaśmiałem się przeszukując reklamówki.
-Chyba nie powinnam. Ile wczoraj wypiłeś?
-Nie pamiętam, Jess. Nie mówmy o tym, proszę.-powiedziałem wyciągając jedną tabletkę z opakowania.
-Masz.-podała mi szklankę z wodą.- jutro rano wyjeżdżam.-zakomunikowała, a ja prawie oplułem się wodą.
-Co?! Jak to?! Czyli, że to koniec? Gdzie jedziesz?-zadawałem kilka pytań na raz.
-Spokojnie, Rossy. Tylko na tydzień, jadę do rodziny. Tęsknie za nimi.
-Co? Na tydzień?! A ja będę tęsknił za Tobą!
-To może pojedziesz ze mną? W końcu jeszcze nie udało Ci się poznać moich rodziców. Widziałeś ich tylko wtedy, kiedy potrącił mnie samochód, a z tego, co wiem, to nawet nie gadaliście.
-A jak będę przeszkadzał?
-Wątpię. To jedziesz?-zapytała po raz kolejny,  a ja zgodziłem się.
Potem pojechaliśmy kupić mi bilet na samolot, bo ona już swój miała, a następnie do mnie do domu.
Spakowałem moje ubrania i sam się przebrałem, bo w nocy spałem w wczorajszych ciuchach. Oświadczyłem również rodzicom, że wjeżdżam, oraz, że przeprowadzam się potem do Jess. Widziałem, że są smutni, ale byłem pełnoletni, więc nic nie mogli zrobić. Pocieszyłem ich i powiedziałem, że i tak będziemy się często spotykać. Reszta dnia minęła bardzo nudno- pakowanie potrzebnych rzeczy, itp.

Jess obudziła mnie już o 5.00, twierdząc, że ona się musi przygotować i ja z resztą też, po za tym mamy zdążyć dojechać, a ona musi zrobić jakieś kanapki. Samolot był o 7.00, więc w sumie i tak wstaliśmy późno.
Ubrałem się i umyłem bardzo szybko. Potem ułożyłem jak najlepiej moje włosy, bo wyglądały, jakbym spał na dworze. Potem tak samo jak ja- Jess się ubrała i umyła. Sprawdziliśmy czy wszystko mamy spakowane i zrobiliśmy kanapki. Ze wszystkim wyrobiliśmy się na 6.30, a na lotnisko było 20 min. Zapakowałem nasze walizki do bagażnika i ruszyliśmy na lotnisko. Zajechaliśmy tak, jak wcześniej mówiłem po 20 minutach, więc jak najszybciej załatwiliśmy wszystko co potrzebne i wsiedliśmy do samolotu. Przed nami było trochę ponad 12 godzin lotu, więc na miejscu powinniśmy być koło 18.00.

Lot minął spokojnie i szybko, mimo, że lecieliśmy 12 godzin, to ciągle gadałem z Jess. Spotkałem w samolocie również fana, który też co chwile coś nawijał. Oczywiście nie narzekam, kocham moich fanów. Przy wysiadaniu ludzie pchali się jak nie wiem, więc z Jessic'ą poczekaliśmy i wyszliśmy ostatni. Zabraliśmy nasze walizki i ruszyliśmy w stronę taksówek. Droga taksówką także minęła szybko i nim się obejrzałem, stałem przed domem rodziny mojej dziewczyny. Zapukaliśmy i spojrzeliśmy na siebie. Jess posłała mi tylko uśmiech i już po chwili  w drzwiach stał jej tata. Od razu zaczęli się ściskać i witać, a mi serce biło jak oszalałe i stresowałem się jak nigdy- w końcu chciałem zrobić na nich dobre wrażenie. Kiedy skończyli się przytulać, jej tata podał mi rękę.
-James jestem. Tata Jessic'y. A Ty to...?-zaczął rozmowę.
-Jestem Ross.-uśmiechnąłem się i również podałem mu rękę.
-Tato, opowiadałam Wam przecież o Ross'ie.-wtrąciła Jess.
-Aaa! To Ty! Ta wielka miłość mojej córki! To jest ten ideał?-zwrócił się tym razem do Jess.
-Tato!-krzyknęła Jessica i weszła do domu, a ja z jej tatą zaśmialiśmy się.
W domu poznałem również mamę Jess- Sophię.
-Ty pewnie jesteś Ross?-spytała życzliwie się do mnie uśmiechając.
-Tak to ja.-odpowiedziałem i wyciągnąłem do niej na przywitanie rękę. Ona powtórzyła mój gest.
-Jessica wiele mi o Tobie mówiła. Nazywała Cię ideałem, najlepszym co ją w życiu spotkało, nawet nie wiedziałam jak w końcu masz na imię.- zaśmiała się jej mama, a razem z nią ja. Spojrzałem na Jess, która zarumieniła się i pociągnęła mnie za rękę, prowadząc na górę.
-To jest mój pokój.-powiedziała wchodząc do przytulnego pokoju z niebieskimi ścianami, na których wisiało wiele zdjęć. Półki były prawie puste- na nich także znajdowały się tylko zdjęcia. Białe meble mieściły w sobie tylko kilka ciuchów. Reszta półek była pusta.
-Więc jestem ideałem?- zaśmiałem się spoglądając na moją dziewczynę.
-Nie. Powiedziałam tak tylko po to, żeby postawić Cię w jak najlepszym świetle.-powiedziała również się uśmiechając.
-Nie? Nie jestem ideałem?!-zapytałem i zacząłem ją łaskotać. Zawsze wtedy się tak słodko śmiała. Teraz też.
-Nie, Ross, przestań!-krzyczała śmiejąc się.
-Nie, dopóki nie przyznasz, że jestem idealny.- zaśmiałem się, nie przestając jej gilgotać. Upadliśmy na łóżko nie przestając się śmiać. Ona leżała na łóżku, a ja na niej. W końcu przestałem ją łaskotać i uśmiechnąłem się do niej. Ona odwzajemniła mój uśmiech. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy bez słowa. Po krótkiej chwili patrzenia sobie w oczy  zbliżyłem głowę do niej, ale nie pocałowałem jej, chcąc zobaczyć jej reakcję.
-Tak, jesteś idealny.-szepnęła mi do ucha i namiętnie pocałowała. Odwzajemniłem pocałunek. Ona bawiła się moimi włosami.  Z czasem pocałunek stawał się coraz głębszy, namiętniejszy. Nie wiem jak to się stało, że po chwili nie miałem na sobie koszulki, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Nie przerywając całowania położyłem jej ręce na biodrach.
-Nie przeszkadzam?-usłyszeliśmy nagle i szybko zwróciliśmy wzrok w stronę drzwi, gdzie stał tata Jess.
-Nie, nie.-powiedziałem skrępowany, sięgając po moją bluzkę. Szybko przełożyłem ją przez głowę i razem z Jessic'ą usiedliśmy w ciszy na łóżku.
-Przyszedłem tylko powiedzieć, że pewnie zgłodnieliście i Sophia zaprasza Was na kolację.-powiedział James i wyszedł. Kiedy jego głośne kroki ucichły, razem z Jess wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. Kiedy się trochę ogarnęliśmy zeszliśmy na dół, do kuchni.
Sophia podała już do stołu spaghetti. Za każdym razem, kiedy napotkałem wzrok James'a odwracałem go skrępowany, jak najszybciej.
-Więc... opowiedz coś o Twoich koncertach i tak dalej.- przerwała tą irytującą ciszę mama Jessic'y.
-No więc- zazwyczaj najpierw spotykamy się z fanami. Chwilę rozmawiamy, robimy zdjęcia. Później dajemy koncert przy czym świetnie się bawimy, a potem jest Q&A. A na  koniec wszyscy się rozchodzimy.
-A jak nazywa się ten Twój zespół?-zapytał mnie James.
-R5, proszę Pana..-powiedziałem nadal skrępowany sceną, którą widział.
-R5...-zamruczał tylko pod nosem ojciec Jess.
-Za niedługo powinien wrócić Peter.- zmieniła nagle temat Sophia, patrząc na zegarek.
-A właśnie, gdzie Peter?-zapytała Jessica.
-Poszedł gdzieś do koleżanki i jeszcze go nie ma.-rozległa się odpowiedź.
Kiedy zjedliśmy podziękowałem i zapytaliśmy, czy mamy w czymś pomóc, ale nie byliśmy potrzebni. Już mieliśmy wchodzić na górę, kiedy w drzwiach stanął wysoki brunet, ubrany w szarą koszulkę i jeansy, trzymający za rękę jakąś szczupłą, średniego wzrostu blondynkę.
-Peter!- krzyknęła nagle Jessica, rzucając mu się na szyję. Znów przytulanie chwilę trwało.
-Aha, to Jest Peter, mój brat. -zwróciła się w końcu do mnie, przedstawiając mi brata.- A to jest..
-Ross Lynch!-przerwała jej blondynka i zaczęła piszczeć.-Ross uwielbiam Cię! I R5! Jesteście całym moim życiem!- zaczęła piszczeć jeszcze bardziej, a wszyscy się zaśmiali.
-Słuchasz nas?- zapytałem uśmiechnięty.
-Oczywiście!
-Ooo, to coś ciekawego! A jaka jest twoja ulubiona piosenka?
-Sama nie wiem. Wszystkie kocham, nie potrafię wybrać.-powiedziała zakłopotana. -Czy mogę sobie z Tobą zrobić zdjęcie?-odbiegła nagle od tematu.
-Jasne, dla R5Family wszystko!-powiedziałem, a ona podała Jess aparat, pokazując tym, że ta ma nam zrobić zdjęcie. Po zrobieniu zdjęcia pogadałem jeszcze chwilę z nią i z Peter'em, który okazał się bardzo ciekawym chłopakiem, a potem ruszyłem z Jess na górę.
Wypakowaliśmy nasze rzeczy, a potem w celu odpoczęcia ona położyła się na łóżko, a ja żeby nie powtórzyła się poprzednia sytuacja, usiadłem na podłodze, opierając się o łóżko.
-Hej, a Ty, co? Przytuliłbyś mnie.-powiedziała nagle schodząc i siadając na mnie okrakiem i znów całując. Oczywiście odwzajemniłem pocałunek, ale po jakimś czasie przestałem i odsunąłem się od niej.
-Co jest?- zapytała zmieszana.
-A jak Twój tata znów wejdzie?
-O proszę, Rossy się boi, tak?
-No bo chcę zrobić na Twoich rodzicach wrażenie, a już na wstępie to zepsułem.
-Przestań, nie bój się!-powiedziała i zaczęła znów mnie całować, zjeżdżając niżej, do szyi. Sprawiało mi to ogromną przyjemność, ale mimo to z trudem odsunąłem się od niej.
-Nie Jess..może jak wszyscy usną.-powiedziałem, nie ukrywam, zły, bo naprawdę podobało mi się to wszystko, a mimo to musiałem przestać.
-Od kiedy Ty jesteś taki tchórzliwy?-zapytała wstając ze mnie, najwyraźniej trochę zła.
-Nie jestem tchórzliwy, tylko zależy mi, żeby rodzice mojej dziewczyny mnie polubili! A od kiedy Ty jesteś taka odważna?-zapytałem.
-Nie odważna, tylko Cię kocham i mam na Ciebie ochotę!-powiedziała i wyszła z pokoju, zabierając ze sobą jakieś ubrania.
Westchnąłem tylko, ale nie ukrywam byłem zadowolony z tego, jak Jess mnie traktowała. ,,Mam na Ciebie ochotę". To tak słodko brzmiało. Rozmyślałem o tym co się stało, kiedy Jessica wróciła do pokoju ubrana w krótkie spodenki i w samym staniku, uczesana w wysokiego koka.
-Zapomniałam koszulki.-powiedziała i zaczęła grzebać w walizce. - No nie!-krzyknęła nagle.
-Co?-zapytałem ciekawy.
-Nie wzięłam żadnej koszulki do spania  z Kalifornii.
-Weź moją.-powiedziałem i podałem jej jakąś moją koszulkę. Od razu ją założyła. Wyglądała trochę zabawnie w mojej koszulce, która sięgała jej do połowy ud, a rękawy, które powinny być krótkie, u niej były trochę przed łokcie. Zaśmiałem się, przyglądając się jej.
-Co znowu?- zapytała.
-Nic. Jesteś urocza.
-Szkoda, że  tego nie okazujesz. - powiedziała, a nagle jej tata znów wszedł do pokoju.
-Jess, czy..a ty co tutaj robisz?!-zapytał mnie zmieniając wypowiedź.
-Śpię tutaj.-powiedziałem zakłopotany.
-O nie! Po tym co widziałem? Będziesz spał w salonie!
-Nie, tato! To mój chłopak i będzie spał ze mną, czy tego chcesz czy nie!- zaczęła Jessica.
-W porządku, Jess, pójdę do salonu.-powiedziałem wstając z łóżka, ale ona mnie od razu posadziła z powrotem.
-Nie, Ross.- powiedziała i znów zwróciła się do ojca.-Tato, rozumiem, że to co widziałeś mogło Cię zdenerwować, ale kocham Ross'a i nawet jeśli nie tu, to w Kalifornii mamy zamiar zamieszkać razem, więc tak czy siak, nie oddzielisz nas, jak nie teraz i tu, to później i w Kalifornii. Ross śpi t u t a j.- dokończyła, kładąc nacisk na prawie każde wypowiedziane słowo.
-Proszę Pana, kocham Pańską córkę i naprawdę nie mam co do niej złych zamiarów. Wiem, że nie zrobiłem zbyt dobrego wrażenia, ale ja na ogół taki nie jestem.-tym razem ja się odezwałem.
-Nie.. masz rację. Przesadzam. Zapomnijmy o tym, dobra?-zaproponował James, na co oczywiście przytaknąłem.
Kiedy wyszedł zdjąłem spodnie i koszulkę pozostając tylko w bokserkach i położyłem się na łóżko. Oczywiście Jess i teraz mi nie odpuściła i znów siadła na mnie okrakiem i pocałowała mnie, tym razem krótko.
-To na czym skończyło?-zapytała śmiejąc się.
-Oj Jess!
-A, już wiem!-powiedziała i pocałowała mnie w szyję, a potem w klatkę piersiową, rzucając mi przy tym co jakiś czas słodkie uśmiechy.
Dalej.. sami się możecie domyśleć.

UWAGA, PRZECZYTAJCIE:
No to mamy kolejny rozdział, ale tym razem stawiam pewien warunek.
Następny dodam dopiero wtedy, gdy pod tum będzie co najmniej 2 komentarze. Wiem, ze to podchodzi lekko pod szantaż, ale po prostu ja już nie wiem, czy ktoś kto jeszcze czyta. Niby wyświetleń jest dużo, a komentarzy 0. Chcę wiedzieć, co myślicie o tym blogu, bo czasem wydaje mi się, że piszę tylko dla siebie. :)

2 komentarze: