Ale nie ważne. Maddie i Jess zostały w domu i pogadały, a ja
pomogłem bratu poznosić do samochodu rzeczy Mads. Potem razem z dziewczynami pojechaliśmy je przewieźć. Dziewczyny pojechały tylko dlatego, że Jessica chciała zobaczyć mieszkanie. Wnosiliśmy z Riker'em pudła kiedy podeszła do mnie jakaś dziewczyna. Mieszkała zaraz obok mojego brata. Zaczęła mnie podrywać, co mi się nie podobało, ale starałem się ją ignorować. Jednak w końcu mnie pocałowała. Pech chciał, że tą scenę zobaczyła Jess. Wybiegła zapłakana z klatki. Dlaczego miałem takiego pecha?! Drugi raz w tym dniu?! Serio? Oczywiście pobiegłem za nią i zacząłem swoje tłumaczenia. Jednak tym razem nie było tak łatwo jak wtedy. Nie wybaczyła mi. Wróciłem załamany do domu. Zadzwoniłem tylko do brata, że już wracam do domu.
***kilka tygodni później***
*Oczami Jess*
Odkąd widziałam Ross'a z tamtą dziewczyną jeszcze z nim nie rozmawiałam. Dzwonił kilka razy i pisał, ale nie byłam w stanie z nim rozmawiać. Maddie się wyprowadziła. Była na USG. To dziewczynka.
Przestałam chodzić do szkoły. Byłam w rozsypce. Całymi dniami płakałam. Umierałam. Nagle ktoś zapukał do drzwi. To Mads. Wiedziała o wszystkim i często przychodziła mnie pocieszać. Często namawiała mnie na rozmowę z nim, ale nie byłam w stanie. Rozmawiałyśmy znów o tym samym. O Ross'ie.-Nadal za nim tęsknisz?-zapytała podając mi szklankę wody i siadając koło mnie.
-Tylko kiedy oddycham-uśmiechnęłam się sztucznie.
Ona tylko mnie przytuliła. Nie jadłam. Nie piłam. Nic nie robiłam. Sięgnęłam nawet po alkohol. Ale to tylko raz. Nagle zamknęłam oczy i upadłam. Nie wiem co się działo dalej. Obudziłam się w szpitalu. Był przy mnie Ross i Mads. Ross. Znów na niego patrzyłam.
***Oczami Ross'a***
Pojechałem do szpitala. Okazało się, że Jess zemdlała, bo prawie nic nie jadła, oraz się odwodniła. Obudziła się szybko. Nie wiedziałem, co mam jej powiedzieć. ,,Jess kocham Cię, to ona mnie całowała" ? Przecież mimo, że to prawda, ona by nie uwierzyła. Brakowało mi jej. Wszyscy wyszli i zostałem tylko ja z nią.
-Czy ja już umarłam?-zapytała.
-Nie.. ciągle żyjesz. Na szczęście.-odpowiedziałem.
-Szkoda.-powiedziała odwracając się tyłem do mnie.
-Co? Nie, Jess. To jest całe moje szczęście. Gdyby Cię teraz nie było... mnie pewnie też nie. Jessica, błagam nie mów tak. Kocham Cię.
-Kochasz mnie, a całowałeś się z jakąś laską?
-Ona mnie całowała. Podrywała mnie. Nie będę się tłumaczył, bo i tak nie uwierzysz.-powiedziałem wychodząc.
-Nie Ross, czekaj!-krzyknęła za mną.
-Co?
-Nie musisz tłumaczyć, a ja nie muszę Ci wierzyć. Nawet jeśli Ty ją całowałeś-wybaczam Ci. Nie umiem żyć bez Ciebie. Widzisz do czego się doprowadziłam? Bez Ciebie pewnie bym umarła...-powiedziała nagle powoli wstając z łóżka. Pocałowałem ją, a ona mnie. Wtedy do sali wszedł lekarz.
-Co pani robi?! Miała Pani leżeć!-powiedział pomagając Jess położyć się z powrotem,a my tylko zaśmialiśmy się. Jessica musi zostać w szpitalu jeszcze tydzień, jak nie dłużej.


Mmmmmmmm i kolejny świetny rozdział <3 boski i czekam na jak najszybszego next'a <3
OdpowiedzUsuńŚwietne <3
OdpowiedzUsuń