https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs&autoplej=1&kolorek=1b87f3&typek=2
https://www.youtube.com/watch?v=oYtGdgDHbPI!https://www.youtube.com/watch?v=aLXO88Sl12Y!https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs!https://www.youtube.com/watch?v=LiqQDDZB9pg!!!2!!!0

niedziela, 1 czerwca 2014

#11

Rano obudziło mnie głośne walenie w drzwi. Zdziwiłam się, że nie obudziło to Mads, ale trudno.
Przestraszona pobiegłam otworzyć. Za drzwiami stał Riker.
-Gdzie jest Maddie?!-krzyczał zaraz kiedy otworzyłam drzwi.
-Tsa, Ciebie też miło widzieć.-powiedziałam z ironią.
-Odpowiesz mi?!
-Śpi, nie budź jej, wczoraj całą noc płakała, dlaczego wczoraj nie odpisałeś na smsa?-zapytała trochę zła.
-Organizowałem dla niej imprezę urodzinową. Jutro ma urodziny. Wiadomość przeczytałem dopiero dzisiaj-tłumaczył się.

No tak! Mads ma jutro urodziny`, jak mogłam zapomnieć?! Ale teraz nie to było najważniejsze. Zaprosiłam Riker'a do mnie do pokoju.
-Który to miesiąc?- zapytał bezradnie.
-Nie wiadomo, ale to pewnie dopiero któryś tydzień. Pojutrze idziemy do lekarza, to wszystkiego się dowiemy.
-Dobra.. trzeba załatwić jakoś ślub. Nic nikomu na razie nie mów, a za niedługo wynajmiemy mieszkanie, czy coś, sam już nie wiem.- Mówił przecierając bezradnie twarz.
Zdziwiła mnie jego postawa. Byłam pewna, że od niej odejdzie, a on chce z nią brać ślub?! Idealny chłopak!
Nagle Mads weszła do pokoju. Riker powiedział jej to samo co mnie przed chwilą. Maddie znów zaczęła płakać i przytuliła się do blondyna.
On pocałował ją w czoło i powiedział:
-Nie martw się, będzie dobrze.
Wzruszyła mnie trochę ta scenka, więc wyszłam, żeby sobie wszystko wyjaśnili.

Poszłam do domu Ross'a. Drzwi otworzyła mnie Rydel, przytuliła mnie zaprosiła do środka.
-Wchodź, wchodź, Ty pewnie do Ross'a?- zapytała.
-Tak.-odpowiedziałam uśmiechając się do niej.
-Ross wyszedł do sklepu, będzie za jakieś 20 minut, poczekaj na niego.
-Nie, to może ja pójdę.
-Nie, nie zostań. Chcesz coś do picia?
-Nie, dzięki.

Po kilku minutach Ross wrócił do domu.
-O hej, piękna!-powiedział kładąc zakupy w kuchni.
-Hej, przejdziemy się gdzieś?- odpowiedziałam.
-Pewnie, a gdzie chcesz iść?
-Może na pizzę?
-Okej, daj mi chwilę.

Po ok. 5 minutach byliśmy już gotowi. Pojechaliśmy do pizzerii i zamówiliśmy pizzę.
-Aha zapomniałem Ci powiedzieć, do szkoły musimy w tym roku iść wcześniej, rok szkolny zaczyna się 15 czerwca.
-Co? Bez sensu! W sumie miałam te swoje wakacje szkoda tylko, że jeden miesiąc!-powiedziałam oburzona.
-Nie, nie po prostu w tym roku zaczynamy wcześniej, ale idziemy tylko do sierpnia, bo w 1 sierpnia mamy z powrotem wolne-pocieszył mnie Ross.
-Nie wiesz dlaczego?
-Nie, nie mam zielonego pojęcia, ale jak trzeba, to trzeba. -powiedział w momencie kiedy kelnerka kładła naszą pizze na stoliku.
-Dziękuję-powiedział Ross do odchodzącej dziewczyny.
Cały czas zastanawiałam się, czy zapytać go czy wie o ciąży, ale bałam się. W końcu jednak to  z siebie wydusiłam.
-Czy Riker Ci coś mówił?- zapytałam skrępowana.
-A! O imprezie dla Mads? Tak, no pewnie, masz już prezent?- Odpowiedział.
To dało mi znać, że nie wiedział, więc nie brnęłam dalej.
-Własnie jeszcze nie. Pójdziesz dziś ze mną kupić? - zaproponowałam udając, że Ross zgadł co miałam na myśli.
-Okej, jak zjemy to możemy iść.- powiedział gryząc kawałek pizzy.
W pizzerii bardzo się wygłupialiśmy i byliśmy głośno, więc kazali nam stamtąd wyjść. Na szczęście już zjedliśmy, także spokojnie opuściliśmy to miejsce. Poszliśmy na miasto. Ross pomagał mi  wybrać prezent dla Maddie, w końcu wybraliśmy idealny.
Wracaliśmy z miasta. Stanęliśmy na chwilę, bo Ross zgubił telefon, więc przeszukał wszystkie kieszenie. Za nami szła grupka jakiś chłopaków. Było widać, że są niedojrzali, mieli jakieś 15 lat.
Przechodząc koło mnie, jeden z nich po prostu bezwstydnie klepnął mnie w...no w dupę, no!
Ross oczywiście zauważył to i.. uderzył go w twarz z pięści. Nie wiedziałam co się z nim dzieje- wczoraj pobił jakiegoś chłopaka, dzisiaj innego. Na szczęście nie zaczęli się bić, bo tamten się wystraszył i uciekł.
-Ross, co się z Tobą dzieje?!- zapytałam wściekła.
-No bo nikt Cię nie będzie klepał, do cholery.-odpowiedział równie zły.
-To był jakiś gówniarz, nie wiedział co robi!
-Aha, czyli pasuje Ci to, że pierwszy lepszy ,,gówniarz", klepie Cię w dupę tak? To proszę bardzo, już nigdy Cię nie obronię.-powiedział po czym wściekły poszedł do siebie.

Jak on mógł tak powiedzieć? Byłam na niego okropnie zła! Cały czas mu wybaczałam, kiedy on nawet nie raczył przeprosić, ale nie tym razem. Niech się do mnie nie odzywa!


Kolejny rozdział, ten  z tych spokojniejszych, ale może dzisiaj dodam drugi, ale to pod wieczór.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz