***Oczami Jess***
Obudziłam się i nie pamiętałam nic kompletnie. Wtedy do sali weszli rodzice i wszystko sobie przypomniałam. Oni opowiedzieli mi też dokładniej co się stało. Potem przyszła Maddie i Riker. Mads jeszcze dokładniej opowiedziała mi o moim wypadku.
Po chwili do sali wszedł Ross. On nie opowiadał mi nic. Pierwsze co zrobił to przytulił mnie, a ja jego.
-Nie wiesz jak mi Ciebie brakowało- szepnął mi do ucha, a mnie z oczu poleciały łzy.
Przytulaliśmy się jeszcze chwilę, ale do sali wszedł lekarz i zabrał mnie na badania. Po badaniach powiedział i tylko, że muszę zostać na obserwacji trzy dni i puści mnie do domu. Wróciłam do sali i rozmawiałam ze wszystkimi.
-Azor!-krzyknęłam nagle. Przypomniałam sobie o moim psie.
-Nie martw się, karmiłam go i wyprowadzałam na spacer- powiedziała Mads uspakajając mnie.
Uśmiechnęłam się do niej i wróciliśmy do poprzednich tematów.
*trzy dni później*
***oczami Ross'a***
Rodzice Jess wyjechali, a Mads była gdzieś Riker'em, więc pojechałem po Jess do szpitala.
kiedy zajechałem była już gotowa, więc zabrałem kilka jej rzeczy i poszedłem po wypis.
Razem z Jess zeszliśmy do samochodu i po około 10 minutach byliśmy u niej. W domu pomogłem jej doprowadzić wszystko do porządku i wyprowadziłem psa.
Kiedy wróciłem ze spaceru z Azorem zaproponowałem Jessice, aby przejść się na plażę, bo dawno tam nie byliśmy. Zgodziła się, więc poszliśmy i już po chwili byliśmy na plaży. Usiedliśmy na piasku i rozmawialiśmy, kiedy zauważyłem jak jakiś chłopak wrzuca do wody butelkę. Nienawidziłem kiedy ktoś zaśmieca morze, więc podszedłem do chłopaka, który był z kolegą i prawdopodobnie swoją dziewczyną i poprosiłem go kulturalnie:
-Sorry, chyba woda pomyliła Ci się z koszem, mógłbyś wyjąć tę butelkę i wrzucić ją do śmietnika?-
Po moich słowach chłopak zmierzył mnie wzrokiem, a potem zaśmiał mi się w twarz i parsknął zwykłe ,,nie" od niechcenia, po czym odwrócił się do mnie plecami i całował się ze swoją koleżanką.
Poklepałem go po ramieniu.
-Nie chcę Wam przeszkadzać, ale chyba coś mówiłem. Wyjmij tą butelkę!- powiedziałem już bardzo wkurzony.
-A ja powiedziałem, że nie!-krzyknął na mnie i znów odwrócił się w drugą stronę.
Tym razem nie wytrzymałem i uderzyłem go z całej siły w twarz. Oczywiście nie zrobiłem tego za to, że wrzucił tam tę butelkę, ale za to, że mnie ignorował.
No ale chłopak jak to chłopak-oddał mi. Rozpoczęła się walka. Siedziałem na nim i biłem go w twarz pięścią. To wszystko zauważyła Jess, która podbiegła i próbowała mnie z niego ściągnąć.
-Ross, zostaw, go, słyszysz? Ross!-krzyczała szarpiąc mnie za rękę. Ja jednak nie dawałem za wygraną. W końcu uległem Jess, wstałem z niego i odszedłem.
-Co Ty do cholery wyprawiasz, co?!- krzyczała na mnie wściekła przyjaciółka.
-Ignorował mnie!-odrzuciłem obojętnie.
-To nie jest powód do bicia!
-Jest! Ale Ty tego nie zrozumiesz!
-Już dobrze. Chodźmy do jakiejś knajpki czy coś. Chcesz?- zaproponowała w końcu Jessica.
Zgodziłem się i poszliśmy do jakiegoś baru. Zamówiłem jakiegoś drinka, żeby się uspokoić. Jess też chciała, ale nie pozwoliłem jej pić. Wypiłem do dna i zamówiłem drugiego.
***Oczami Jess***
Ross zaczął przeginać. Zamawiał drinka po drinku, aż w końcu doszło do tego, że nachlał się jak świnia.
Zamówiłam taksówkę i wyprowadziłam go z baru. Pojechaliśmy do mnie. Usiadł na kanapie, a ja nalałam mu wody, żeby go trochę otrzeźwić.
-Masz pij- powiedziałam podając mu szklankę z wodą.
-Nie chce.
-Napij się!
-Nie chcę nie rozumiesz?! Możesz mi nalać czegoś mocniejszego.
-O, nie! Starczy Ci na dziś, nie uważasz?
-Słuchaj Jess... ja Cię bardzo kocham, wiesz?
-Ja Ciebie też, ale dzisiaj przesadziłeś.
-Nie,nie, nie! Ale ja Cię nie kocham tak jak Ty mnie. Ja Cię kocham tak.. inaczej.
Po jego słowach zbaraniałam. Co on przed chwilą powiedział? Ocknęłam się po chwili i odpowiedziałam mu:
-Jesteś pijany, nie wiesz co mówisz.Ja idę spać, a Ty rób co chcesz, cześć.- mówiłam wychodząc z salonu.
***rano***
Kiedy wstałam Ross też już nie spał, więc usiadłam koło niego na kanapie.
-Jess, przepraszam za wczoraj. Nie pamiętam co się działo, a łeb mnie tak nawala!-tłumaczył się blondyn.
-Dziwisz się? Skoro się tak schlałeś.. nie pamiętasz? Pobiłeś jakiegoś gościa i poszedłeś pić. Opiłeś się i powiedziałeś, że mnie kochasz, tak na serio, a nie po przyjacielsku, mówi Ci to coś?
***Oczami Ross'a***
Co? Powiedziałem jej, że ją kocham? Jak to? To niemożliwe, ja nie chciałem. Dobrze, że byłem pijany, pomyśli, że to nie prawda. Bałem się jej powiedzieć, że ją kocham, nie chciałem niszczyć naszej przyjaźni. Z drugiej jednak strony, chciałbym aby dowiedziała się, że moje uczucia co do niej zmieniły się.
W końcu zacząłem jednak moje tłumaczenia:
-Powiedziałem tak? Na serio musiałem być pijany. Przepraszam Cię.
-Nie ma sprawy-odpowiedziała.
Nagle do domu weszła zapłakana Maddie. Wyszedłem więc stamtąd, bo nie chciałem im przeszkadzać.
***znowu oczami Jess XD***
Mads płakała tak bardzo, że nie umiałam jej uspokoić.
Podałam jej szklankę wody i poczekałam aż dojedzie do siebie. Kiedy była już w stanie mówić, zaczęła mi wyjaśniać:
-Bo ja... ja.. -nie mogła z siebie wykrztusić.
-Na spokojnie. Co się stało?
-Ja jestem w ciąży! Oj Jessica! Tak bardzo mi przykro! Nie wiem jak to się stało!-krzyczała przez łzy.
Ja zdziwiona przytuliłam ją bez słowa. Byłam na nią zła! Oczywiście, trzeba było myśleć zanim.. ,, nie wiem jak to się stało". Nie wie jak się robi dzieci? Nie uczyli jej nigdy jak temu zapobiec? To teraz ma.. kinder niespodziankę! Jednak nie miałam zamiaru jej osądzać. Wykrztusiłam tylko mizerne ,,będzie dobrze."
Mads płakała jeszcze długo. W końcu jednak zapytałam jej:
-Riker wie?
Spojrzała na mnie i ukryła twarz w dłoniach.
-Boję się, że mnie zostawi, nie chcę mu tego mówić. - mówiła przez łzy.
-Nie sądzisz, że on ma prawo wiedzieć? Musisz mu powiedzieć- poradziłam jej.
Kiedy się uspokoiła, napisała do Riker'a wiadomość z informacją o ciąży.
Minęło kilka godzin, ale odpowiedzi od Lynch'a nie było.
No więc kolejny rozdział, który mam nadzieję nie był nudny. Proszę Was, komentujcie to, no!
Awww <3 taki boski czekam na next który myślę będzie jak najszybciej <333
OdpowiedzUsuń