https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs&autoplej=1&kolorek=1b87f3&typek=2
https://www.youtube.com/watch?v=oYtGdgDHbPI!https://www.youtube.com/watch?v=aLXO88Sl12Y!https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs!https://www.youtube.com/watch?v=LiqQDDZB9pg!!!2!!!0

piątek, 30 maja 2014

#8

Wynurzyliśmy się z wody i zaczęliśmy wygłupiać. Minęło nam tak jakieś 3 godziny.
-Muszę lecieć do domu, Mads pewnie już czeka- powiedziałam powoli wychodząc z wody.
-Ta, ja też. Nie było mnie w domu od 4.00- zaśmiał się Ross powoli podążając za mną.
Wyszłam na brzeg i ,,wycisnęłam" wodę z włosów. Ross dał mi swoją kurtkę, którą zrzucił z siebie zanim wrzucił mnie do wody.
-To ja Cię odprowadzę i spadam do siebie. -powiedział blondyn kiedy nakładał na mnie kurtkę.
-Nie trzeba, pójdę sama.-powiedziałam i ruszyłam w drugą stronę.
Ross złapał mnie za rękę, pocałował w policzek i powiedział:
-To pa, śliczna.
-Pa.-powiedziałam i znów poszłam w moją stronę.
W połowie drogi złapał mnie okropny deszcz.
Spojrzałam na niebo i pełno kropel deszczu napadało mi do oczu. Przetarłam ręką oczy, przechodząc przez ulicę.Nie wiedziałam gdzie idę, ale szłam przed siebie. Nagle usłyszałam klakson samochodu. Spojrzałam w prawo i przez mgłę zobaczyłam światła. Nie minęła sekunda, a nie widziałam nic.
Poczułam jak coś uderza mnie z ogromną siłą, a ja tylko poleciałam trochę dalej i upadłam.
Chwilę czułam wielki ból, a potem nie czułam nic. Nic.

***Oczami Ross'a***
Właśnie wszedłem do domu. Już miałem iść na górę, kiedy usłyszałem, że dzwoni mój telefon domowy. Podszedłem więc i odebrałem. Po drugiej stronie usłyszałem głos Maddie. Powiedziała coś, co przeraziło mnie i poczułem, że w moich oczach zbierają się łzy. Tak, ja, twardziel płakałem.
-Musisz przyjechać do szpitala. Jess miała wypadek, słyszysz? Błagam przyjedź!-mówiła do mnie Maddie ledwo zrozumiałym głosem. Płakała okropnie.
W mgnieniu oka wyszedłem z domu i zabrałem auto taty. Jechałem tak szybko, myślałem o Jess, że prawie i ja spowodowałbym wypadek. Jednak uszedłem z życiem.
Bardzo szybko dojechałem do szpitala.  Ze łzami w oczach podszedłem do rejestracji.
-Przepraszam, Jessica Andres, gdzie ją znajdę?- pytałem pielęgniarki.
-Jest na zabiegowym, operują ją. Tamtym korytarzem w lewo. -wskazała mi ręką gdzie mam iść i ruszyłem tam prawie biegiem. Przed salą dostrzegłem Riker'a i wtuloną w niego zapłakaną Mads.
-Co się stało do cholery?-krzyczałem prawie na cały korytarz.
Riker wziął mnie za rękę i odszedł od Maddie.
-Jessica miała wypadek, potrącił ją samochód. Jest w ciężkim stanie teraz ją operują.-mówił mój brat ze współczuciem .
-Co?- nie wierzyłem w to co usłyszałem.
Usiadłem na krześle, ukryłem twarz w dłoniach i zacząłem płakać. Po prostu płakałem jak małe dziecko.
Podszedł do mnie Riker, położył mi rękę na ramieniu i powiedział prawie szeptem:
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz.
Po jego słowach usłyszałem, że drzwi od zabiegowego otwierają się. Lekarze wyszli stamtąd wioząc nieprzytomną Jess na łóżku. Podbiegłem do nich i wypytywałem o wszystko:
-Co z nią jest?-zapytała Maddie.
-Pani jest z kimś z rodziny?-zapytał lekarz.
-Nie, jestem przyjaciółką, to jej najlepszy przyjaciel-powiedziała wskazując na mnie.
-Przykro mi, ale mogę udzielić informację wyłącznie rodzinie.-powiedział lekarz po czym ruszył za pielęgniarkami, które pchały łóżko Jessic'y.
-Ale tu nie ma jej rodziny do cholery!-wydarłem się tak ,że sam zdałem sobie  sprawę z tego, że przesadziłem.
Lekarz zatrzymał się i podszedł do mnie.
-Jak to nie ma?-zapytał patrząc raz na mnie, raz na płaczącą Mads.
-No nie ma, jej rodzice mieszkają w Londynie. -powiedziałem załamany.
-W takim razie powiem Panu..-powiedział lekarz zapraszając mnie ręką do gabinetu.
Usiadłem na krześle, a on usiadł za biurkiem, naprzeciwko mnie.
-Dziewczyna jest w śpiączce, w bardzo kiepskim stanie, ale wyjdzie z tego.-zapewnił mnie lekarz.
Wyszedłem z gabinetu i powiedziałem wszystko Maddie.



Takie wynagrodzenie, za tamten nudny :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz