https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs&autoplej=1&kolorek=1b87f3&typek=2
https://www.youtube.com/watch?v=oYtGdgDHbPI!https://www.youtube.com/watch?v=aLXO88Sl12Y!https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs!https://www.youtube.com/watch?v=LiqQDDZB9pg!!!2!!!0

poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział #5

                                                                ***miesiąc później***


Dawno mnie tu nie było. W sumie to miesiąc. Przez ten niby niedługi czas, trochę się u mnie pozmieniało. 
  Od czego by tu zacząć? A tak. Ja wiecie mam 17 lat. W 18 roku życia, przynajmniej u mnie w Kalifornii, rok szkolny jest już nieobowiązkowy. Mama powiedziała więc, że tego nieobowiązkowego roku, nie muszę zaliczać, jeśli w tym będę miała świadectwo  z paskiem. 
Jednakże, wbrew moim wątpliwościom, uwaga.. mam ten pasek! Dziś świadectwo przyszło do moich rodziców, którzy są ze mnie dumni. 
Mimo to jednak postanowiłam ukończyć ten rok. Dlaczego? Ponieważ znalazłam szkołę muzyczną, która pomoże spełnić mi się w moim wymarzonym zawodzie-pisaniu piosenek.  Tak więc, od września znów idę do szkoły. 

Teraz część, na którą pewnie większość z Was pewnie czeka, mianowicie - Ross. 
Tak.. Ross. Miesiąc temu obiekt moich łez stał się dziś moim przyjacielem. Nawet najlepszym. Czyli może niektórych z Was zawiodę- nie jesteśmy parą. Ross uczył się w domu, ale postanowił razem ze mną iść do szkoły muzycznej. Słodko,  prawda? 

Co do Maddie i Riker'a. Tak, nadal są razem. Są szczęśliwą, słodką parką. Prawie się nie rozstają. 
Ja razem  z Mads bardzo zaprzyjaźniłyśmy się z Lynchami i z Ellem. 
Rydel jest naszą najlepszą przyjaciółką. Ell, Rocky też. Riker jest obiektem westchnień Mads, jednak dla mnie jest równie wspaniałym przyjacielem jak jego brat, przyjaciel i siostra. 
Co do Ross'a, jak już wspominałam- jest dla mnie teraz jak brat. Kocham go, oczywiście jak przyjaciela. Dla Mads znaczy tyle ile Riker, Ell, Rocky, Delly dla mnie. 

Więc to co się pozmieniało już Wam przedstawiłam i wprowadziłam Was w moje teraźniejsze życie. 

Wracając do opisywania moich codziennych prawie przeżyć: 

Dziś umówiłam się  z Ross'em na spacer. W sumie to nie wiem czy na spacer. To on mnie gdzieś zaprosił, ale powiedział, że to niespodzianka. Właśnie skończyłam się szykować i czekam, aż po mnie przyjdzie. 
W tym czasie mogę Wam jeszcze przybliżyć, że Ross jednak nie jest już z Emmą, aczkolwiek bardzo ją polubiłam. Ona robiła sobie coś więcej z tej relacji pomiędzy nią, a moim przyjacielem, jednak blondyn nie traktował tego poważnie i zakończył to. Siedziałam sobie na łóżku i tak myślałam kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Oczywiście był to Ross. 

-Cześć piękna, gotowa jesteś?- powiedział uśmiechając się lekko i wchodząc do mojego mieszkania. 
Tak.. powiedział piękna. Czasem tak do mnie mówi. Zawsze wtedy się śmieję. 
Jednak tym razem poczułam, że się czerwienię. Zasłoniłam szybko dłońmi twarz. 
-Nie zasłaniaj, pasują Ci. Słodkie są.- słodził mi Ross ściągając moje ręce z mojej twarzy i uśmiechając się zalotnie. Oczywiście było to żartobliwie. 
-Okej jestem gotowa, chodźmy- powiedziałam biorąc moją torebkę z wieszaka i wychodząc z domu.


Szliśmy przez plażę, a ja nadal nie wiedziałam dokąd. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam:
-Powiesz mi w końcu, gdzie idziemy?- zaśmiałam się.
-Nie, jak Ci powiem, to to nie będzie już niespodzianka.-odpowiedział Ross z powagą, co jeszcze bardziej mnie rozśmieszyło. On też zaczął się śmiać.
Potem kawałek szliśmy w ciszy. Niestety wtedy dopadły mnie moje myśli. Co by było, gdyby Ross'a nie było? Nie wyobrażam sobie tego. W sumie to nawet nie chcę sobie wyobrażać. Z lekkim wahaniem powiedziałam w końcu do niego:
-Boję się..
-Czego?- zapytał z wyraźnym zdziwieniem.
-Że Cię stracę.
-Skończ już..-odpowiedział zirytowany. Często mu się na to żaliłam, obiecywał, że mnie nie zostawi, w końcu pewnie znudziło mu się w kółko to samo.
-Kiedy  nie mogę. -powiedziałam spuszczając głowę na dół.
-Przecież wiesz, że Cię kocham, więc czego się boisz? - zapytał po raz kolejny.
-Że Cię stracę....-powtórzyłam nie podnosząc głowy.
Wtedy Ross podszedł do mnie i mnie przytulił. Wtuliłam się do niego jak mała dziewczynka. Kochałam, kiedy mnie przytulał.
-Poczekaj chwilę.- powiedział wchodząc do kwiaciarni.
Za chwilę wyszedł  z niej  z małym  bukiecikiem róż.
-To dla Ciebie. - powiedział wręczając mi bukiet 6 róż.. w tym jednej sztucznej. Zdziwiła mnie ta sztuczna, ale nie zadawałam pytań. Przytuliłam go po raz kolejny.
-Tam jest 6 róż. Kiedy ostatnia  z nich zwiędnie.. odejdę. - Rzekł  tak jakby smutny.
-Ale przecież..-zaczęłam, ale nie skończyłam, bo Ross mi przerwał.
-Tak wiem. Dlatego nigdy nie odejdę.
Potem be słowa ruszyliśmy dalej.

Jak się okazało moją niespodzianką było.. wyjście do schroniska? Zawsze chciałam mieć psa, ale  w schronisku płakałam, bo kochałam zwierzęta i było mi smutno widzieć te bezdomne psy i koty.
-No więc.. zawsze chciałaś psa, tak? Także teraz możesz sobie wybrać jakiego tylko chcesz, tym samym  ratując mu życie- powiedział i uśmiechnął się.
Zaczęłam rozglądać się po tych wszystkich klatkach. Ja chciałam zabrać wszystkie! Ale nie mogłam, niestety.
Wybrałam jednego. Nie był on już młody. Wyglądał na psa tak około 4 lat. Był to kundelek- mały, biały, z brązową łatką na oku. Taki słodki staruszek.
-Chcę tego- powiedziałam wskazując na pieska.
-Proszę Pani! Już się zdecydowaliśmy!-krzyknął Ross i zaraz potem przyszła do nas kobieta. Trochę przy kości, blondynka. Wskazałam jej psa, którego chcę wziąć.
-Na pewno tego? Jest już dość stary, po przejściach, po wypadku. Oczywiście cieszyłabym się, gdyby go Pani wzięła, jednak jest to jakiś obowiązek-rzekła patrząc raz na mnie, raz na psa.
 -Tak, chcę tego. Nazwę go Azor. - powiedziałam i odebrałam Azora z rąk kobiety.
Szybko załatwiliśmy co trzeba i ruszyliśmy w stronę domu.
-Hej, poczekaj! A Mads? Nie wiem, jak zareaguje na psa w domu!-powiedziałam z lekka wystraszona.
-Spokojnie.. to był nasz wspólny pomysł- zaśmiał się blondyn.
Odetchnęłam z ulgą.
-Dziękuję-rzekłam głaskając psa.
-Nie ma za co. Uratowałaś mu życie- uśmiechnął się znów do mnie.
Nim się obejrzałam byliśmy w domu.
-Muszę lecieć, przyjdę jutro- powiedział Ross całując mnie w policzek.
Od razu po wyjściu mojego przyjaciela, zabrałam Azora do łazienki i  wykąpałam go.
Ku mojemu zdziwieniu pies lubił się kąpać i nie miałam z nim żadnego problemu. śmiesznie wyglądał taki zmoczony- jak taki szczurek.
Wyciągnęłam psa z wanny i zaczęłam się śmiać.
-No co? Dawno się nie kąpałem tak? -mówiłam pieszczotliwie do psa.
Nie wiem czy to był wytwór mojej wyobraźni, czy prawda, ale wydawało mi się, że widzę szczęście  w jego oczach. Wysuszyłam Azora i zrobiłam mu posłanie koło mojego łóżka. Pies najwyraźniej był zmęczony, bo od razu się na nim położył i zasnął. Ja w tym czasie posprzątałam mój pokój i znalazłam na biurku kartkę:
,,Śpię u Riker'a, nie czekaj na mnie- Mads"
Zaczęłam się śmiać.
-Eh Maddie, Maddie- powiedziałam sama do siebie.
Dzień zleciał bardzo szybko. Nim zdążyłam się obejrzeć, była już 20.00. W tym momencie usłyszałam sygnał sms-a.
-,,Hej piękna, śpisz już? ;*" - był od Ross'a. Zawsze na początku rozmowy dodawał jakąś słodką emotikonę. Uśmiechnęłam się do telefonu i zabrałam się za odpisywanie.
-,,Nie, ale zaraz się kładę, a co?"
-,,Tak pytam. Jak Azor?"
-,,Dobrze, śpi"
-,,To dobrze. Jutro się spotkamy?"
-,,Pewnie. Idę spać. Dobranoc"-napisałam mu po którejś z kolei wiadomości.
Właśnie usypiałam, kiedy znów dostałam sms'a.
-,,Dobranoc śliczna, słodkich snów ;*"-napisał znowu Ross.
Uśmiechnęłam się i zasnęłam.
                                                     ***Oczami Ross'a***

Odpisałem Jessice na sms'a. Ona pewnie już usnęła. Ja natomiast nie mogłem. Myślałem o niej.
O tym, co dzisiaj powiedziała.Naprawdę tak się bała, że mnie straci? Często mi to mówiła, ale nie  zdawałem sobie wtedy z tego sprawy. Zależało mi na niej. Ja też wcale nie chciałem jej stracić. Tęskniłem za nią w każdej minucie, kiedy nie było jej obok. Nawet teraz.  A co by było, gdyby teraz w ogóle jej nie było? Nie! Koniec! Nie będę o tym myślał. Ona będzie. Zawsze będzie! Mam nadzieję...

No więc, oto kolejny rozdział mojego bloga, mam nadzieję, że się spodoba, komentujcie i tak dalej :) <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz