Wszedłem do sali Jessic'y i usiadłem na krześle przy jej łóżku. Złapałem ją za rękę i patrzyłem na nią tak, jakbym zaraz miał zacząć płakać. I tak się stało.
-Dlaczego? Dlaczego Ty? Gdybym Cię wtedy odprowadził!- mówiłem przez łzy do dziewczyny, kiedy do sali weszła Maddie.
-Riker dzwonił do rodziców Jess. Mają tu przyjechać rano.-powiedziała stojąc w drzwiach.
-Dobrze...-mówiłem ocierając łzy.
Siedziałem z Jess całą noc, jednak Maddie kazałem iść do domu się przespać. Sam usnąłem na krześle, nie puszczając ręki Jess.
****
Poczułem czyjąś rękę na moim ramieniu. Przebudziłem się i spojrzałem kto mnie dotyka. Była to jakaś kobieta, załamana, zapłakana. Uśmiechała się do mnie, jednak wiedziałem, że sztucznie.
-Jestem mamą Jessic'y. Możesz już iść do domu.-powiedziała nagle kobieta.
-Dzień dobry. Zostawię Panią i wrócę potem.- powiedziałem i wyszedłem z sali.
Poszedłem do domu. Byłem strasznie zmęczony więc zasnąłem.
*2 tygodnie później*
Mijały dni, a z nią nadal nie było kontaktu. Siedziałem u niej codziennie i jedyne co mogłem robić, to patrzeć na nią i modlić się.
Tęskniłem za nią. Brakowało mi jej słów, jej szczęśliwych oczu, uśmiechu, czasem przemądrzałości..brakowało mi JEJ.
Wiedziałem, że słyszy co do niej mówię, ale nie zdaje sobie z tego sprawy, więc opowiadałem jej wiele historii.
-Jess, wróć do mnie, słyszysz? Brakuje mi Ciebie. Kocham Cię.-mówiłem jej szeptem, zawsze trzymając za rękę.
Z dnia na dzień zacząłem uświadamiać sobie, że ją kocham. Ale już nie tak, jak przyjaciółkę.
W końcu i przed sobą musiałem się do tego przyznać.
Poszedłem do domu. Już miałem znów położyć się spać, kiedy znów zadzwonił telefon. Ten sam telefon, który zniszczył mi życie, teraz je naprawił.
-Halo?- zapytałem zirytowany tym ciągłym wydzwanianiem.
-Ross?! Przyjedź szybko do szpitala, słyszysz?! Przyjedź-krzyczała Mads.
-Co się stało?-Pytałem zdziwiony i przerażony.
-No przyjedź!-powiedziała i się rozłączyła.
W mgnieniu oka byłem w szpitalu. Pobiegłem do sali Jess. Wszedłem tam, a moim oczom ukazał się widok, który ucieszył mnie jak nigdy dotąd się nie cieszyłem.
Jess zmęczona siedziała na łóżku i rozmawiała z Mads i rodzicami. Podbiegłem do niej i ją przytuliłem. Odwzajemniła mój uścisk.
-Nie wiesz jak mi Cię brakowało-szepnąłem jej do ucha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz