https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs&autoplej=1&kolorek=1b87f3&typek=2
https://www.youtube.com/watch?v=oYtGdgDHbPI!https://www.youtube.com/watch?v=aLXO88Sl12Y!https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs!https://www.youtube.com/watch?v=LiqQDDZB9pg!!!2!!!0

poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział #3

Wstałam rano i na początku zapomniałam,że jestem gdzie indziej. Zapomniałam, że nie zjem dziś śniadania z rodzicami, zapomniałam o wszystkim.
Nie wychodząc spod kołdry wzięłam telefon, aby zobaczyć która godzina.
-21 nieodebranych połączeń?- Zapytałam sama siebie, bo mój telefon nigdy tak dużo nie dzwonił.
-A, tak, od mamy. Czemu ona się tak zawsze martwi?-Nadal rozmawiałam ze sobą, ale zanim zdążyłam oddzwonić do mojej rodzicielki, moją uwagę przyciągnęła godzina.
Była 11.00. 11.00! Miałam wstać wcześniej, żeby odebrać kartony i je rozpakować.
Cholera, znowu zaspałam
Weszłam do kuchni. Siedziała tam już Mads. Ubrana w czarną krótką spódniczkę, białą bluzkę na ramiączkach i o dziwo.. balerinki, jadła śniadanie.
-O, Jess.Wstałaś już. Była ta firma i odebrałam te kartony. Schowałam je do tej pustej szafy na przedpokoju, a wieczorem, albo jutro pomogę Ci je wypakować- mówiła moja przyjaciółka nie spuszczając oka z telewizji.
-Co? Jak to.. jutro, albo wieczorem? -spytałam z niedowierzaniem. Znała mnie. Wiedziała doskonale, że lubię wszystko załatwiać od razu.
-No przecież nie teraz?-odparła z lekkim sarkazmem, bo wiedziała, że chcę to zrobić właśnie teraz.
Spojrzałam na nią zła. Chyba to zauważyła, bo powiedziała:
-Jezu, Jess, daj spokój. Przecież nikogo nie zapraszamy, a nawet jakby, to są schowane, nikt nie zauważy. Nie możesz się wyluzować? Przecież powiedziałam, że Ci pomogę.
Nie popierałam nigdy odkładania na później, ale  pomyślałam, że w sumie ma rację. Skoro mi pomoże, to pójdzie szybciej, a dziś mogę odpocząć.
-Ehh, no dobra. - odparłam i usiadłam koło przyjaciółki na kanapę.
-No widzisz?! A teraz szykuj się,bo idziemy na plażę
-No okej. Ale pamiętasz, że dziś jest koncert? - zapytałam, ponieważ Mads, często czegoś zapominała,jednak nie tym razem.
-Jasne, jak mogłabym zapomnieć o Twojej randce? - zaśmiała się.
-To nie jest randka! To, że powiedziałam, że jest przystojny, nie znaczy, że to randka. - odpowiedziałam zirytowana.
-Jess, widziałam, jak na niego patrzyłaś, mnie nie okłamiesz, zrozum. To coś to nie jest tylko atrakcyjność. Zakochałaś się. I to od pierwszego wejrzenia, no proszę,proszę. - znów zachichotała.
-Nie prawda! Nie wmawiaj mi! Miłość od pierwszego wejrzenia?! Bzdura! Co Ty wymyślasz?! Nie wierzę w takie coś! On jest po prostu przystojny, nawet go nie znam!- Tym razem podniosłam głos.
Czy ja, JA, byłabym w stanie zakochać się od pierwszego wejrzenia?! Ja? Nigdy! Nawet nie wierzyłam,że to istnieje. KROPKA!

-Okej, nie musisz się unosić. Ale ja i tak widzę, że Ty coś do niego czujesz!- równie podniesionym tonem odparła Maddie.
-Mads, daj mi spokój, dobra?- powiedziałam i wyszłam z kuchni.
Poszłam do mojego pokoju, położyłam się na łóżko i patrzyłam w sufit.
Nadal myślałam nad słowami koleżanki.
Ja i miłość od pierwszego wejrzenia. Moja przyjaciółka najwidoczniej mnie nie znała. Nie byłabym zdolna do takiej miłości.
Zaśmiałam się.
-Co ta Mads znowu wymyśla?-powiedziałam do siebie po czym znów cicho się zaśmiałam.
Wybrałam jakieś ciuchy i poszłam się przebrać.
Założyłam, tak jak Maddie, białą bluzkę na ramiączkach i żółtą spódniczkę. Niestety, to, że jeden raz założyłam szpilki nie znaczy, że zrobię to ponownie. Założyłam trampki. Ludzie mogli sobie teraz o mnie sądzić co chcą. To był mój styl, nie zamierzałam go zmieniać.
Włosy zostawiłam rozpuszczone, jednak na rękę nałożyłam gumkę do włosów- tak na wszelki wypadek.
Umyłam się i jak to zwykle zrobiłam makijaż. Ogólnie nie malowałam się za bardzo. Tylko tusz do rzęs i podkład. Źle się czułam w większym makijażu.
Poszłam znów do salonu i spytałam Maddie:
-Idziemy?
-Taa..-powiedziała mierząc mnie wzrokiem. Zatrzymała się oczami na moich trampkach, jednak nic nie mówiła. Przywykła do tego, że w Londynie wielokrotnie się tak ubierałam.

Na plaży było cudownie. Woda taka przejrzysta, błękitna. A jaka ciepła! Zamoczyłyśmy z Mads  stopy, jednak ona od razu zrzuciła z siebie ciuchy i w stroju pobiegła się kąpać. Jednak ja nie byłam taka odważna. Miałam kompleksy i nie chciałam tak od razu się rozbierać. Jednak pod namową przyjaciółki to zrobiłam. Było idealnie! Jak w raju. Miałam zamiar nie myśleć o niczym, prawie mi się to udało, ale nie mogłam oczyścić mojego umysłu z jednej myśli- Ross.. myślałam o nim odkąd go spotkałam. Nie! Nie byłam w nim zakochana! Po prostu poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach, to dlatego! Chyba..
-Jess, wyluzuj się! Nie możesz choć na chwilę przestać myśleć o tym swoim kochasiu? - Zapytała Mads, tak, jakby wiedziała dokładnie o czym myślę.
-O jakim kochasiu?! Mads, cholera! Nie kocham Ross'a!
-No niech Ci będzie. Ale skoro go nie kochasz, to czemu od razu pomyślałaś o Ross'ie? Mogłam mówić np. o Albercie, Twoim byłym.
-Przecież powiedziałaś, że chodzi o Ross'a. -próbowałam jakoś się wywinąć. Faktycznie przyszedł mi od razu na myśl on.. ale co  z tego? To o niczym nie świadczy.
-Wcale nie. Gubisz się w kłamstwach.- Powiedziała moja przyjaciółka.
-Daj mi spokój! Idę na ręcznik- powiedziałam, po czym poszłam się opalać.
Mads została jeszcze w wodzie. A ja oczywiście na ręczniku co robiłam? Myślałam o Ross'ie! No bo przecież inaczej nie umiałam! Co się ze mną dzieje?! Zamknęłam oczy i leżałam, nadal myśląc.
Nagle poczułam, że na moją twarz spada woda. Otworzyłam oczy, ale okazało się, że to tylko Maddie stoi nade mną, a woda z jej włosów kapie na mnie.
-Możesz się przesunąć? Nie chce być znowu mokra.-powiedziałam do niej.
-Sorrki. Obraziłaś się na mnie o to?- Pytała odsuwając się ode mnie.
-Nie. Po prostu się opalam. - powiedziałam po czym znów zamknęłam oczy.
-Jess jest już 13.00 zbieramy się? Bo na koncert musimy wyjść o 17.30,żeby zdążyć dojść, a teraz chcę jeszcze przejść się na lody  i potem mieć czas na przygotowanie się.
-Okej.-powiedziałam i wstałam bardzo ciężko z ręcznika. Było tam tak cudownie. Leżałam sobie i odpoczywałam. No dlaczego czas tak szybko mija?!
No ale cóż. Spakowałyśmy swoje rzeczy i ubrałyśmy się.Poszłyśmy pochodzić koło plaży i natrafiłyśmy akurat na budkę z lodami. Kupiłyśmy sobie po jednym i poszłyśmy jeszcze na spacer.
-Nie mogę się już doczekać koncertu. Swoją drogą, ciekawa jestem jaką muzykę grają - powiedziała nagle Maddie.
Spojrzałam na nią i nic nie odpowiedziałam. Szłyśmy dalej. Ja też byłam ciekawa.
Szłyśmy przed siebie, aż w końcu doszłyśmy do domu. Bez słowa weszłyśmy do mieszkania, a ja od razu poszłam do mojego pokoju.  Wybrałam jakąś sukienkę, która pasowałaby chociaż kolorem do moich trampków. Była czerwona i krótka. Nie w moim stylu, ale ta akurat mi się spodobała. Wzięłam jeszcze czarne bolerko z krótkim rękawem. Przebrałam się w moim pokoju. Już miałam iść do łazienki zrobić fryzurę, kiedy usłyszałam pukanie do moich drzwi. Nie czekając na odpowiedź drzwi otworzyły się, a w nich stała Maddie. W sumie, to kto inny mógł w nich stać?
-Jess, mogę na chwilę? - zapytała jakby smutna.
-Pewnie, zawsze możesz.
Zamknęła za sobą drzwi i usiadła na łóżku.
-Jessica, jesteś na mnie zła, o to co mówiłam? No wiesz.. O Ross'ie?
-Mówiłam na plaży, że nie.
-Wiem, ale jak wracałyśmy do domu, byłaś  jakaś smutna.
-Nie smutna, tylko zamyślona, Mads.
-Okej ulżyło mi.- Podeszła do mnie i mnie przytuliła.Odwzajemniłam uścisk.
-To ja idę się przebierać.- Powiedziała i wyszła.
Ja poszłam do łazienki i poprawiłam  makijaż.
Mads pomalowała się już wcześniej, więc zabrałyśmy nasze bilety i 17.30 wyszłyśmy z domu.
Na 17.50 byłyśmy już na miejscu. Okazało się, że koncert zaczyna się o 19.00, a o  18.00 są dopiero spotkania w kolejce. Stanęłyśmy więc w niej i czekałyśmy.
Kiedy przyszła nasza kolej rozbolał mnie brzuch. To chyba nie były ,,motylki", prawda? Nie.. absurd! Niby czemu miałabym je mieć? To pewnie z głodu.
Weszłam do środka i zobaczyłam.. jego. W momencie oczy zaszły mi łzami, poczułam, że znowu robię się czerwona, brzuch bolał mnie bardziej niż przed chwilą, nogi miałam jak z waty, czego nie mogłam powiedzieć o nim. Nawet nie pamiętam czy wczoraj mu się przedstawiłam, ale chyba nie. Patrzył się na mnie i wydawało mi się, że mnie nie poznaje, że widzi we mnie tylko kolejną fankę. To mnie zabolało. Ale dlaczego? Przecież go nie kochałam! Co się  z Tobą dzieje?! Jessica, do cholery!
Riker jednak na widok Mads, zareagował tak samo jak wczoraj. Cieszyłam się jej szczęściem, chociaż trudno mi było, kiedy ja nie mogłam się tak czuć. Podeszła do Riker'a  i rozmawiała z nim, robiła parę zdjęć. Ja stałam i nie wiedziałam co robić. Nagle zawołała mnie ta dziewczyna, której nie imienia nie znałam.
-No chodź do nas!- uśmiechnęła się życzliwie, a ja zawstydzona podeszłam.
-Jak masz na imię?
-Jessica.
-Ja Rydel, ale to chyba wiesz.
-Nie, nie wie.- Powiedział nagle Ross.
-Wczoraj dałem jej bilet i nie zdążyłem Was przedstawić. Zna ją tylko Riker. Więc tak: to jest Rocky-wskazał na bruneta-A to Ellington, ale możesz mówić Ell. Rocky to mój brat, Riker też, ale Ell to przyjaciel.- uśmiechnął się do mnie.
-A to jest Rydel, moja wspaniała siostra-wskazał na śliczną blondynkę.
-No, a to jest Jessica- powiedział do całej reszty.
Riker i tak nie odpowiedział, bo był zajęty Mads. Reszta przywitała się ze mną.
Ross wziął mnie za rękę i odszedł ze mną na bok.
-Fajnie, że wpadłaś. Podałabyś mi swój numer? - powiedział i uśmiechnął się.
Miał słodki uśmiech. Sama odwzajemniłam uśmiech patrząc na niego.
-Jasne, ale nie mam gdzie napisać.
-Możesz na ręce. - odparł podając mi długopis.
Poczułam się jak  w tych miłosnych filmach. Pisanie numeru na ręce? Tak było w każdym, który oglądałam.
Ale napisałam mu ten numer.
-Dzięki, zadzwonię na pewno. -powiedział i znów dodał uśmiech.
Próbowałam udać reakcję w stylu ,,jak chcesz to dzwoń, ale nie musisz". I może udawanie wyszło mi dobrze, ale na prawdę miałam ochotę krzyczeć. Tylko dlaczego? Przecież powtarzam: nie byłam w nim zakochana.
Zrobiłyśmy sobie z nimi zdjęcie i poszłyśmy pod scenę.  Udało nam się zająć miejsce  w drugim rzędzie.
Mads się chyba serio zakochała, bo cały czas gadała mi o Rikerze. Przerwała kiedy wbiegli na scenę.
-Hej R5family! Jak dobrze wiecie, jesteśmy R5 i dziś zagramy dla Was koncert!- Krzyknął Ross.
A więc nazywali się R5.. nawet tego nie wiedziałam. R5family, to pewnie fandom. No nie ważne.
W każdym razie, zaraz po słowach Ross'a wszyscy zaczęli piszczeć. Nawet Maddie!
-Pierwszą piosenkę jaką zagramy będzie... LOUD - krzyknął Riker.
Nie znałam tej piosenki, ale kiedy ją zaśpiewali strasznie mi się spodobała. Potem zagrali jeszcze kilka piosenek, a po skończeniu jednej z nich Riker powiedział:
-Za chwilę zaśpiewamy dla Was One Last Dance, ale najpierw chcę coś zrobić.. Maddie, chodź na scenę!
Spojrzałam na Mads, która zarumieniła się. Zaczęłam się śmiać. Weszła skrępowana na scenę, a fanki na chwilę zaczęły piszczeć,po czym Riker uspokoił ich ruchem ręki.
-To jest Maddie. Dziewczyna moich marzeń, którą chociaż znam dwa dni.. kocham. Spojrzał jej w oczy, a ona popłakała się. Zakładam, że ze szczęścia.
Fanki zrobiły ,,awwww" po czym nasze gołąbki przytuliły się.
Ja też sie popłakałam. Jednak nie ze szczęścia. Wyobraziłam sobie, że to Ross woła, ale mnie. A wtedy uświadomiłam sobie, że tego nie zrobi i właśnie dlatego poleciały mi łzy. Spojrzałam na scenę. Ell, Rydel, Rocky i Ross patrzyli się uśmiechnięci na moją przyjaciółkę i blondyna.
Ross zwrócił głowę w moją stronę, ale ja, żeby nie zauważył moich łez- opuściłam ją na dół.
-Może teraz nie będziemy im przeszkadzać i wyjdziemy? - zażartował Rocky, na co fanki odpowiedziały śmiechem.
Wtedy Riker puścił Mads, ale powiedział, żeby została na scenie.
Zaśpiewali One Last Dance. To była taka piękna piosenka, że kiedy ją śpiewali płakałam jeszcze bardziej.
Wtedy Ross to zauważył. Spojrzał na mnie i pokazał, że mam się uśmiechnąć. Zrobiłam to, ale nieszczerze.
Po ostatniej piosence, czyli właśnie one last dance,Maddie zeszła do mnie ze sceny.
-Riker prosił, żebyśmy jeszcze poczekały przy wyjściu. Poczekasz ze mną? - spytała.
Zgodziłam się, ale niechętnie. Jeszcze tego mi brakowało, żeby znów patrzeć na Ross'a, do którego zupełnie nie wiedziałam co czuję.
Poczekałyśmy przy wyjściu. Nagle R5 pojawiło się koło nas. Ross uśmiechnął się do mnie, na co również odpowiedziałam uśmiechem.
-Skoczymy na plażę? - zapytał Rocky.
-Tak, proszę Jess chodźmy- błagała mnie Maddie.
Znowu jej uległam i poszłam  z nimi, ale robiłam to tylko dla niej. Było już ciemno, bo była 21.00, ale i tak poszliśmy. Mieliśmy tylko posiedzieć.
Siedzielismy wszyscy na piasku i rozmawialiśmy. Znaczy.. oni rozmawiali, a ja siedziałam cicho.Wtedy moja przyjaciółka wpadła na kolejny pomysł. Rozebrała się, oczywiście do bielizny i poszła się kąpać. Po niej oczywiście wbiegł Riker. Potem Rydel i Ell, tak w ogóle czułam, że łączy ich coś więcej, a potem Rocky. Zostałam tylko ja i Ross.
-Maddie zawsze ma takie pomysły?- zapytal po dłuższej ciszy.
-Tak.- opowiedziałam obojętnie.
-Fajna z niej dziewczyna. Mam nadzieję, że jej i Riker'owi się uda.
-Ta, ja też.- odrzuciłam znowu.
Nagle Maddie i  Riker przybiegli trzymając się za ręce.
-Hej Jess, czy Riker, Ell, Rydel, Rocky i Ross mogą do nas wpaść? - zapytała.
-Jak chcesz. - powiedziałam i wstałam z piasku. Ruszyliśmy więc w stronę naszego mieszkania,bo Mads uznała moją odpowiedź, za ,,tak".
Kiedy dotarliśmy Maddie oprowadziła wszystkich po domu. Kiedy wrócili do salonu, kazała im się rozsiąść i zapytała:
-Chce ktoś coś do picia?
Wszyscy poprosili o sok. Za kilka minut przyniosła wszystkim napoje. Po dłuższej chwili zadała kolejne pytanie:
-Może pogramy w butelkę?
Każdy się zgodził, ale ja nie.
-Jestem zmęczona. Idę do pokoju, ale wy grajcie. - powiedziałam i wstałam  z kanapy.U mnie w pokoju  usiadłam na łóżku i patrzyłam w ścianę kiedy ktoś wszedł do pokoju bez pukania. Był to Ross.
-O tu jesteś. Szukałem Cię- powiedział, a moje serce zaczęło bić coraz szybciej.
-Mieszkanie nie jest duże. A tak w ogóle to po co? Czemu  z nimi nie grasz? - zadawałam pytania
-Wiem, że nie jest, ale ten pokój jest ostatnim do którego wszedłem. Takie moje szczęście.Szukałem Cię.. tak jakoś. Nie gram, bo nie mam ochoty.-odpowiedział na moje wszystkie pytania, po czym usiadł koło mnie na łóżku. Popatrzyłam na niego i zaczęło się ze mną dziać to, co na koncercie.
Chwilę milczeliśmy, ale Ross przerwał tą ciszę.
-Czy Ty mnie nie lubisz?- tym razem to on zapytał.
-Niby dlaczego tak myślisz?-odpowiedziałam pytaniem.
-Unikasz mnie.Ja się chcę tylko zaprzyjaźnić, zapoznać. A Ty unikasz mnie jak ognia.
-Po prostu dziś nie miałam humoru. A tak w ogóle, to świetny koncert.-pogratulowałam mu.
-Dziękuję, ale nie zmieniaj tematu.
-Myślałam, że już go skończyliśmy.- powiedziałam wstając z łóżka.
Jednak Ross złapał mnie za rękę. Kiedy mnie dotknął przeszły mnie dreszcze. I znów było to, co na koncercie i wtedy, kiedy tu wszedł.
-O co chodzi? - zapytałam zdziwiona, a on nie puszczając mojej ręki stanął obok mnie. Bez słów patrzył teraz w moje oczy, a ja w jego. Z każdą chwilą te oczy hipnotyzowały mnie coraz bardziej. Staliśmy tak dobre parę minut, po czym blondyn zbliżył głowę do mojej, przechylił ją i pocałował mnie w usta. Poczułam jak po policzkach spływają mi łzy. Nasz pocałunek był długi. Na początku zwykły pocałunek, ale potem- coraz cieplejszy, romantyczniejszy, głębszy. Całowaliśmy się i całowalibyśmy nadal, gdyby ktoś nie wszedł do pokoju bez pukania. Była to oczywiście nie kto inny, tylko Mads. W momencie kiedy wchodziła Ross przestał mnie całować i puścił mnie. Kiedy weszła do pokoju staliśmy koło siebie i patrzyliśmy na drzwi.
Kiedy Mads weszła patrzyła na nas przez dłuższą chwilę i w końcu zapytała:
-  A co tu się wyprawia?
-Nic. - odpowiedział Ross- rozmawialiśmy-dodał, po czym wyszedł z mojego pokoju. Maddie patrzyła na mnie chwilę i uczyniła to, co Ross.

Ja natomiast oszołomiona ostatnimi wydarzeniami przebrałam się w pidżamę. Zadzwoniłam wreszcie do mamy, która rano dzwoniła do mnie tyle razy.
-Jessica? Jess?! Dlaczego nie odbierałaś, ani nie dałaś znać? Martwiłam się!- usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
-Przepraszam, wróciłam późno, a dziś nie miałam jak oddzwonić. Wszystko jest okej, ale pogadamy jutro, bo chcę iść spać. - powiedziałam i rozłączyłam się.

Położyłam się do łóżka. Oczywiście nie spałam. O nie, teraz nie było czasu na spanie. Ja myślałam.
Myślałam, myślałam. W końcu zaczęłam płakać w poduszkę. ,,Dławiłam się łzami" , jeśli mogę tak powiedzieć więc zakryłam poduszką twarz, żeby Maddie  nie usłyszała. Płakałam całą noc, nawet nie słyszałam, kiedy wszyscy wyszli. Płakałam, płakałam i  w końcu zasnęłam. Oczy piekły mnie jak nie wiem. I to nie od tego, że byłam zmęczona, ale od płaczu...


KOMENTUJESZ- MOTYWUJESZ.
Dodaję ten rozdział tylko dlatego, że naszła mnie wena. Pod poprzednim rozdziale  był tylko jeden komentarz, więc miałam małą motywację. Czwarty rozdział dodam dopiro, jak pod tym będą co najmniej 4 komentarze.
 To nawet nie muszą być komentarze typu ,, Super, czekam na next". Tylko,żebym wiedziała, że ktoś to  w ogóle czyta. Możecie też pisać, co Wam się nie podoba i tak dalej, żebym wiedziała na przyszłość :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz