Za każdym razem gdy widziałem Jessicę przy tym kujonie coś się we mnie gotowało. Najgorsze jest to, że nie mogłem jej tego powiedzieć, bo już się nie lubiliśmy. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że już nie jestem w niej zakochany. Stałem się zapatrzonym w siebie Ross'em. Denerwowało mnie to we mnie, ale cóż. To ludzie do tego doprowadzili, nie ja sam.
Na historii mieliśmy robić jakieś projekty w parach. James ( nauczyciel od historii) wybierał jakie to będą pary. Pech chciał, że przypadła mi Jess.
-Co?! A nie można kogoś innego?-zapytała oburzona kiedy usłyszała moje nazwisko. Wkurzyło mnie to więc powiedziałem:
-Powinnaś się cieszyć, że w ogóle z Tobą będę, bo to ja powinienem być zły, a Ty masz zaszczyt spędzić ze mną czas.
-Żartujesz sobie? Zaszczyt? To najgorsze co mnie spotkało. W sumie to nie. Najgorsze było to, że Cię spotkałam!-krzyknęła na mnie.
Zabolało. Cholernie zabolało. Nigdy nie żałowałem dnia, kiedy ją spotkałem. Do dzisiaj w sumie tęskniłem za nią. Ale jak widać nie tylko ja się zmieniłem, ale też ona.
Zadzwonił dzwonek.
Podeszła do mnie po lekcji.
-Tak czy siak musimy się spotkać, kiedy i gdzie?-zapytała obojętnie.
-Już mnie zapraszasz na randkę?-zaśmiałem się. - Jutro u mnie, a teraz idę do mojej dziewczyny, nara kujonie.-powiedziałem udając się w stronę.. tej..no.. Lily.
Przesadziłem?-możliwe Byłem wredny?-bardzo. Ale po prostu przesadziła.
Pocałowałem Lily na powitanie, bo nie byliśmy razem w klasie i poszliśmy na stołówkę.
Usiadłem przy stoliku z moją paczką. Zauważyłem Jess i zmierzającą w jej stronę Monicę. Obserwowałem dokładnie zdarzenie. Monica podeszła do Jessic'y i uderzyła ją ciastem w twarz. Podszedłem do nich wkurzony.
-Nienormalna jesteś? Spadaj już stąd, w tej szkole i tak nikt Cię nie lubi!- zacząłem drzeć się na Monicę wycierając Jess twarz.
-Nie myśl sobie, że mi na Tobie zależy czy coś, to był po prostu idealny moment, żeby się na nią wydrzeć-zwróciłem się tym razem do Jessic'y.
-Dobra, sama sobie poradzę. Będę u Ciebie jutro, lepiej żebyś się przygotował, Lynch.-powiedziała i ruszyła w inną stronę. Ja patrzyłem tylko jak odchodzi.
Okej, kolejny rozdział ;p Mam taki pomysł, żeby założyć kolejnego bloga, coś w stylu bad-boya, oczywiście Ross'a bad-boya. I teraz pytanie do tych, co to czytają-ktoś by chciał? :P
aaaaaaaaaaa BOSZKIE <3 dobra stara czekam na jak najszybszy next bo chce wiedzieć co dalej <33
OdpowiedzUsuń