Wracaliśmy z trasy i wszyscy oprócz mnie się wygłupiali. Ja siedziałem przy oknie obserwując co chwilę zmieniający się za nim obraz. O czym tak właściwie myślałem? O tym, że boję się skrzywdzić Jess. Boję się kiedyś odejść. Podjąłem decyzję, jak się później okazało najgorszą w moim życiu. Dojechaliśmy na miejsce, a ja od razu poszedłem do Jess.
-Ross? To Ty! Wróciłeś!-krzyczała i przytulała mnie.
-Tak, ale muszę Ci coś powiedzieć. Odchodzę.. robię to dla Ciebie.-powiedziałem, a jej oczy napełniły się łzami.
-Dla mnie?! Czy Ty siebie słyszysz?! Jeśli odchodzisz, to robisz to dla siebie, bo ja dobrze wiem czego chcę!-krzyknęła, a wcześniej zebrane w jej oczach łzy wypłynęły.
-Przepraszam..-powiedziałem szeptem i z trudem odwróciłem się w stronę wyjścia.
-Zostań! Słyszysz?! Nie idź!-krzyknęła jeszcze za mną, ale wyszedłem.
*Dwa dni później*
**Jess**
Leżałam zapłakana na kanapie, kiedy do domu weszła Maddie.
-Jess?! Co się stało?-zapytała przestraszona. Opowiedziałam jej całą historię od początku.
-Nie mogłaś go zatrzymać?-zapytała po chwili.
-Mogłam... mogłam! Ale nie potrafiłam.-powiedziałam i zaczęłam płakać jeszcze bardziej.
*wieczór*
Każde uderzenie mojego serca było dla Ross'a świętością, teraz on odszedł. Siedziałam na dachu jakiegoś cztero-piętrowca obok mojego domu zastanawiając się jak beznadziejni są ludzie. Wyglądało to, jakbym miała zaraz skoczyć i potem już by mnie nie było, a przede mną przejeżdżają auta, przechodzą ludzie i żaden z nich nawet nie spojrzy, jakby nikogo nie obchodziło ludzie, życie, bo są tak zajęci i zabiegani. Smutne, prawda?
**znów kilka dni potem, Ross**
Nie chodziłem do szkoły przez dwa tygodnie, bo po trasie musiałem ogarnąć wiele rzeczy i trochę mi to zajęło.
Po za tym, nie chciałem się też widzieć z Jessicą. Nadal mi na niej zależało! Jej widok mnie bolał.
Tęskniłem za nią. Każdego dnia myślałem o niej. Chciałem zadzwonić, przeprosić, błagać o drugą szansę.
Ale co ja sobie myślałem?! Że za każdym razem jak coś zrobię to przeproszę i jej przejdzie?
Byłem do niczego. Chciałem ją uszczęśliwiać, a tylko ją raniłem.
Dziś stwierdziłem, że czas iść do szkoły. Sądziłem, że jestem gotowy. Nie byłem. Zobaczyłem Jess i poczułem, jakbym zakochał się w niej od nowa a przecież nigdy nie odkochałem.
Podszedłem do niej i chciałem z nią porozmawiać.
Rozmawialiśmy o głupotach. ,,Jak oceny?" , ,,Będziesz miała pasek?" - podstawowe pytania.
Ciężko było mi z nią rozmawiać. Kiedyś? Kiedyś rozmawiałem z nią codziennie.
-Wiesz, nadal możesz na mnie liczyć.. jeśli masz jakieś problemy..-zacząłem, ale ona wtrąciła:
-Całe życie jest jednym problemem. Musimy się kiedyś spotkać.-dopowiedziała, zmieniając temat. To tak dziwne usłyszeć od kogoś takie słowa, jeżeli kiedyś spotykaliśmy się codziennie.
-Tak, musimy. Co tam u Ciebie tak w ogóle?-zapytałem.
-U mnie dobrze-odpowiedziała spuszczając głowę w dół.
Podszedłem do niej, odgarnąłem jej włosy za ucho, popatrzyłem w oczy i rzekłem:
-Wiem, że nie. Bo u mnie też źle. Brakuje mi Ciebie, Jess. Chciałem prosić Cię o jeszcze jedną szansę, ale wiem, że jej nie dostanę.-odwróciłem się na pięcie i już miałem odejść, kiedy zatrzymało mnie jej wołanie:
-Ross! Stój! Nie idź
-Co?-zapytałem.
-Tak. U mnie bardzo źle. Umieram bez Ciebie. Wystarczy jedno spojrzenie Twoich hipnotyzujących oczu, a skłonna jestem uwierzyć w każde twoje kłamstwo. Nie wiem jak to się stało, że z przyjaciela stałeś się dla mnie kimś najważniejszym. Byłeś..jesteś częścią mojego życia i zniknąłeś.Wiesz, jak to jest stracić część życia?! Ewidentnie zaczyna mi czegoś brakować, Ross..
I ewidentnie widać, że chodzi o Ciebie! Nie odchodź po raz kolejny! Nie mogę Cię stracić i tym razem. Rozumiesz?- powiedziała i zaczęła płakać.
Zamarłem. Wiedziałem, jak to jest stracić część życia, bo ona nią była.
Też ją straciłem. Z własnej głupoty. I tak bardzo mi jej brakowało. Wariowałem bez niej.
Złapałem ją za rękę, przyciągnąłem do siebie i pocałowałem. Poczułem to co dawniej. Wreszcie miałem ją przy sobie. Była dla mnie najważniejsza.
-Jesteś dla mnie wszystkim. Błagam wybacz mi. Nie chcę Cię ranić.-powiedziałem w końcu.
-Ross, żartujesz sobie? Przecież Ci wybaczam. Bez Ciebie.. miałam myśli samobójcze.
-Myśli samobójcze?! Gdybym Cię stracił...-zacząłem, ale zacząłem sobie uświadamiać, co by się wtedy ze mną działo.- Umarłbym z tęsknoty.-dokończyłem.
-Przestań.. nie wierzę w to.
-Dlaczego? Jesteś dla mnie wszystkim, cholera, rozumiesz?
-Ross.. miłość.. to skok z wysokiej skały w zaufaniu, że ta druga osoba czeka na dole, żeby Cię złapać. Problem w tym, że zanim zdążymy zlecieć w ramiona tej osoby, ona się nudzi i idzie znaleźć sobie inne zajęcie, a my roztrzaskujemy się jak szklanka i już nic nie jest, ani nie będzie tak, jak było. Właśnie tak się czułam, kiedy odszedłeś-jak roztrzaskana szklanka. Chciałam umrzeć. Bez Ciebie nic nie miało sensu. Zdajesz sobie sprawę z tego, że już nigdy nie będzie tak samo? Kocham Cię nadal. Nadal będziemy szczęśliwi i nadal jesteś dla mnie wszystkim. Ale tak samo nigdy nie będzie. Mimo to nie wyobrażam sobie Twojego kolejnego odejścia, wiesz? Czasem.. chciałabym nauczyć się być obojętna, na błędy, które popełniasz tak często. Czasem chciałabym mieć serce z kamienia, niż co dzień czuć gdzieś w sobie, że nic się nadal nie zmienia. Ale na tym polega miłość- na godzeniu się i kłóceniu, na wybaczaniu błędów i ich wytykaniu. Dlatego nie mogę pozwolić Ci odejść po raz kolejny. Nienawidzę siebie za to, że wtedy nie byłam na tyle silna, by Cię powstrzymać.- po jej długiej wypowiedzi zamarłem. Przemyślałem dokładnie każde jej słowo i nie wiedziałem co mam powiedzieć. Głupie kocham Cię? To nie wystarczy. Te dwa słowa były zaawsze tylko marną wymówką, jak i szczerą prawdą, ale... nie wystarczyłoby. Żaden gest by nie wystarczył. Czułem, że nic nie wymyślę, więc przyznałem się:
-Nie wiem co powiedzieć. Na pewno tyle, że Cię kocham. Ale to nie starczy..-przerwała mi nagle:
-Starczy, Ross. Tęskniłam za tym głupim ,,kocham Cię" od Ciebie.-powiedziała i pocałowała mnie. Chwyciła za rękę i poszliśmy.. w sumie sam nie wiem.. gdzie.

Ooo! <3 Piękny rozdział i to przemyślenie o miłości. <3
OdpowiedzUsuńJejku kocham tego twojego bloga ! i tak mi brakowało czytania go :( a rozdział ? rozdział jest świetny <3
OdpowiedzUsuń