https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs&autoplej=1&kolorek=1b87f3&typek=2
https://www.youtube.com/watch?v=oYtGdgDHbPI!https://www.youtube.com/watch?v=aLXO88Sl12Y!https://www.youtube.com/watch?v=nKvZXHC-EOs!https://www.youtube.com/watch?v=LiqQDDZB9pg!!!2!!!0

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział #16

Siedziałem w domu i czekałem na Jess, która miała przyjść robić ten projekt. W końcu się doczekałem.
Zszedłem na dół żeby otworzyć, ale Rydel mnie wyprzedziła. Doszedłem do Jessic'y i już miałem ją pocałować w policzek, kiedy przypomniałem sobie, że już nie mogę. 
-Chodź do mnie do pokoju.-powiedziałem wchodząc wzrokiem po schodach.
-Dobra, zróbmy ten projekt i spadam.-odpowiedziała wyprzedzając mnie. 
Kiedy szła przede mną po schodach, trochę się zapatrzyłem na.. ,,nią" za co dostałem w twarz, co mi się w sumie należało. 
-Co Ty dzisiaj taka zła? Rozumiem, że musisz robić projekt ZE MNĄ, ale chyba nie jestem aż taki zły-powiedziałem zamykając drzwi od pokoju. 
-Nie udawaj, że Cię to interesuje.- odpowiedziała kładąc różne materiały  na moje biurko. 
-Interesuje. No mów, w końcu się przyjaźniliśmy. 
-Przyjaźniliśmy, no właśnie. Dobrze powiedziane.-powiedziała przeglądając materiały. 
Nawet nie wie jak cholernie żałowałem tego, że musiałem to powiedzieć w czasie przeszłym, a nie teraźniejszym. Zabolało mnie podkreślenie tej końcówki ,,liśmy" .. 
Po raz kolejny powiedziała słowa, które naprawdę mnie zabolały. 
Mówiła to wszystko taka smutna, zdołowana. Martwiłem się jej stanem. TAK. Martwiłem się. Tak, tęskniłem za nią. Ale co z tego? Ona i tak to miała gdzieś. Zrobiliśmy projekt i poszła do domu. Sprowadziłem ją na dół. Kiedy wróciłem do pokoju zobaczyłem, że nie wzięła torebki, więc postanowiłem, że jej ją zawiozę. 

Dojechałem na miejsce. Bałem się zapukać. Bałem się zapukać do drzwi, do których kiedyś pukałem codziennie. W końcu zapukałem. Kiedy mi otworzyła patrzyłem w dół. 
-Zostawiłaś u mnie...-w tym momencie spojrzałem na nią. Była cała zapłakana.- Jess co się stało?- zmieniłem nagle moją wypowiedź wchodząc do niej do domu. 
-Nie ważne, daj mi spokój, dzięki za torebkę. Idź już.
-Nigdzie nie pójdę, dopóki nie dowiem się, co się stało, słyszysz?!
-Ale co Cię to interesuje?! Masz mnie gdzieś, masz gdzieś moje uczucia, więc nie udawaj, dobra?!
-Ale ja nie udaję do cholery!
-Tak Cię to interesuje?! To proszę bardzo- Edward ze mną zerwał, dowiedziałeś się, a teraz spadaj. Masz już plotki do rozpuszczania w szkole.- po jej słowach zamurowało mnie. Jak ten kujon mógł zerwać z nią?! To ja, niby ten najpopularniejszy marzyłem o tym, żeby znów ją przytulić, pocałować w policzek, powiedzieć jej, że jest piękna, a ten kretyn  ją rzucił?!
-Jess, nie wiedziałem. Zawsze możesz na mnie liczyć..-powiedziałem prawie szeptem.
-Tak?! Mogę na Ciebie liczyć?!..-krzyknęła wychodząc z pokoju. -.. a to?! Przypominasz to sobie?!-krzyczała na mnie machając mi sztuczną różą przed twarzą. 
-Dałeś mi róże i powiedziałeś, że kiedy ostatnia z nich zwiędnie, to odejdziesz. Ta jeszcze nie zwiędła, wiesz?!  Więc czemu odszedłeś?! Olałeś mnie tak nagle, zmieniłeś się. Mam tego dość!
-Zawsze byłem, kiedy mnie potrzebowałaś!
-Ale teraz Cię nie ma! Jesteś zapatrzoną w siebie gwiazdeczką!
-Ja nie jestem zapatrzony w siebie, tylko w Ciebie do cholery!- po moich słowach, uświadomiłem sobie, co właśnie powiedziałem. Powiedziałem to na głos. Tylko, że nie chciałem. W jednym momencie zepsułem wszystkie moje starania, aby ukryć to, co czuję do Jess.  Spojrzałem na nią. Patrzyła na mnie, jak na nienormalnego. 
-Co Ty powiedziałeś?-powiedziała tym razem spokojnie, prawie szeptem. 
-Wydaję mi się, że doskonale słyszałaś.- nie miałem zamiaru kłamać. Mógłbym przecież powiedzieć, że coś mi się pomyliło, albo coś w tym stylu, ale nie miałem zamiaru brnąć w to ukrywanie wszystkiego dalej. 
-Możesz mi to wyjaśnić?- zapytała podchodząc do mnie. 
Wziąłem głęboki oddech i zacząłem tłumaczenia. 
-Kiedy miałaś wypadek...codziennie byłem u Ciebie w szpitalu. Z dnia na dzień uświadamiałem sobie, że Cię kocham. Ale wiesz.. już nie tak jak wcześniej, tylko.. inaczej. Kiedy pobiłem tamtego gówniarza, który Cię no wiesz.. klepnął- byłem wściekły, bo nie chciałem, by ktokolwiek Cię dotykał, albo skrzywdził. Kiedy pobiłem tego kujona.. znaczy Edwarda, to.. no po prostu byłem zazdrosny o Ciebie, sam przed sobą muszę się do tego przyznać. -wyjaśniłem wszystko po kolei. 
-Dlaczego mi nie powiedziałeś? 
-Żartujesz sobie? Żeby zepsuć naszą przyjaźń? Wtedy już w ogóle bym Cię stracił. Kiedy przestaliśmy się przyjaźnić.. rozpadałem się, brakowało mi Ciebie, rozumiesz?
-Rozumiem, ale nie zostawiłabym Cię. Znasz mnie.
Przytuliłem ją. Tak bardzo mi tego brakowało. Tak ślicznie pachniała. Tak bardzo jej pragnąłem.. 


2 komentarze: