Obudziłem się wcześniej niż Jess. Pocałowałem ją w policzek i położyłem się z powrotem koło niej.
Patrzyłem na sufit i myślałem o tym co się stało. To było dziwne. Najpierw się przyjaźniliśmy, potem się do siebie nie odzywaliśmy, a na samym końcu powiedziałem jej, że ją kocham, ona mnie pocałowała i spałem z nią w tym samym łóżku. Nie wiem, czemu, ale nie wydawało mi się to normalne. Rozmyślałem tak, rozmyślałem, kiedy Jess się obudziła,
-Dzień dobry-powiedziała śmiejąc się i całując mnie w policzek.
-Hej- uśmiechnąłem się do niej.
-Co Ty taki smutny?- zapytała zdziwiona.
-Nie jestem smutny, po prostu myślę, Jess..- powiedziałem patrząc w nieistotny punkt przed siebie.
-Tak? A o czym?- zapytała zbliżając się do mnie i przytulając.
-O wielu rzeczach.. na przykład.. wyobraź sobie, że dziś wszystko ma zniknąć-odpowiedziałem odwzajemniając jej uśmiech. Spojrzała na mnie dziwnie przestraszona.
-A Ty? Też miałbyś zniknąć?-zapytała w końcu.
-Nie no... ja nie! Wszystko prócz mnie.
-Aha..a to niech sobie znika.-powiedziała jakby z ulgą.
Zaśmiałem się. To jej przestraszenie było słodkie. Ona w ogóle była słodka. Urocza, miała ładne oczy.. ROSS, ocknij się, co z Tobą?! Wstałem z łóżka i ubrałem spodnie, bo spałem w samych bokserkach i koszulce. Zaraz po mnie wstała Jessica. Poszła do toalety się ubrać, a ja do kuchni. Wziąłem sok z lodówki i nalałem sobie do szklanki. Wtedy do domu weszła Maddie z moim bratem.
-O, młody, spałeś tu?- zapytał Riker.
-Tak.. a co?
-Nic, tak pytam- zaśmiał się.
-Wiesz co Ross?- zapytała Maddie.
-Nie, co?
-Riker i ja wynajmiemy mieszkanie!-powiedziała z wielkim entuzjazmem.
-Gratuluję- zaśmiałem się przemywając szklankę w której piłem sok.
Z łazienki wyszła Jess i oczywiście ona i Mads zaczęły plotkować. Ja z Riker'em też pogadaliśmy.
Potem Jessica poszła z psem. Ja zostałem w domu, bo musiałem się ogarnąć.
-Ej, Jess ma zawsze takie szczęśliwe oczy, co nie? Kiedy bym na nie nie patrzył to są szczęśliwe.-zwróciłem się nagle do Maddie.
-Nie, nie zawsze.-odpowiedziała przeglądając ciuszki dla dziecka, które dostała od kogoś tam. Swoją drogą był to dopiero, no prawie 3 miesiąc,a ona dostała już tyle ubranek, że chyba nie musiała kupować! Ale wracając.
-Jak to nie?- zapytałem zdziwiony.
-No nie.. ma takie tylko wtedy kiedy patrzy na Ciebie.- zaśmiała się.
Ja zaś się zdziwiłem, ale i ucieszyłem. Potem już o nic nie pytałem.
Kiedy Jess wróciła poszliśmy na spacer.
-Jess... czy po wczorajszym.. to znaczy, że my..my..-zacząłem nagle.
-Ross..chyba tak. Ty chcesz?-zapytała. Dokładnie wiedziała co mam na myśli. Tak, chciałem jej zapytać czy jesteśmy razem. Czy chcę? Pewnie, że chcę.
-Tak Jessica.. chcę,a Ty?-odpowiedziałem w końcu, trochę skrępowany. Jess uśmiechnęła się do mnie.
Wziąłem ją za rękę i spojrzałem niepewnie. Nie wiedziałem czy na pewno mogę. Ona również spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Zaczerwieniła się i spuściła głowę w dół, a ja ją przytuliłem.
Zaczęło strasznie padać więc zarzuciłem na nią moją kurtkę i pobiegliśmy do mnie do domu.
Wiem, że nudny, ale chciałam dokładnie opisać to co się dzieje między Ross'em, a Jess, więc jak na razie jest mało akcji, ale w następnym będzie więcej ;P
Fajny!
OdpowiedzUsuńCzekam na next!
Tak się cieszę, że Jess jest w końcu z Ross'em aww. <3 Nie mogę doczekać się next'a. :*
OdpowiedzUsuńBoski nareszcie są razem <3
OdpowiedzUsuńprzy okazji zapraszam do siebie nowy post
http://itsjustlifebyyourself.blogspot.com/