Obudziłam się. Zdziwiłam się, bo na dworze było jeszcze ciemno. Spojrzałam na telefon. 5.00. Cholera, wczoraj wstałam za późno, dzisiaj za wcześnie.
Nie byłam już zmęczona, więc spać nie poszłam, ale strasznie chciało mi się pić. Weszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy. Nalałam sobie do szklanki i wypiłam duszkiem. Wróciłam do pokoju, siadłam na łóżko i patrzyłam się przed siebie bez celu.
Czy to się stało na prawdę?! Czy ,,on" mnie pocałował? Tak. To się stało. Kiedy mnie całował.. było mi tak ciepło, byłam taka szczęśliwa. Tylko dlaczego tak dziwnie zachował się, kiedy przyszła Maddie? Wstydził się tego, że mnie pocałował? W sumie... on wielka gwiazda, całuje mnie? Zwykłą dziewczynę, która przyjechała z Londynu? Położyłam się na łóżku tym razem patrząc w sufit. Znowu zaczęłam płakać. Czemu ja do cholery ciągle płaczę?! No czemu?! Nie miałam powodu. No może, poza tym jednym- Ross'em. To on był powodem moich łez. Ale przecież mi nic nie zrobił. Nie rozumiałam już samej siebie. Nagle usłyszałam dźwięk SMS-a. To pewnie była moja mama. Wstałam po telefon, ale nie wiedziałam od kogo był SMS. Napisany był tylko numer, bez nazwy. No, ale przeczytałam.
,,Przepraszam za wczoraj. Nie powinienem tego robić. To było silniejsze ode mnie. Przepraszam za ten pocałunek. I przepraszam,że piszę tak wcześnie,albo późno, sam nie wiem, ale nie spałem całą noc. Dopiero teraz odważyłem się napisać. Ross"
ROSS? Napisał do mnie! Myślałam, że po wczorajszym się do mnie nie odezwie. Ale czemu on przeprasza? Przecież mi się to podobało. ,,Nie powinienem był tego robić." Czyli nie chciał? Tak z tego wnioskuję. Zaczęłam płakać jeszcze bardziej i odpisywać mu na SMS.
,,To znaczy, że żałujesz tego pocałunku? " - odpisałam mu. Bardzo szybko dostałam odpowiedź.
,,Tak. Chyba tak. No bo przecież nie powinienem. A Ty?"
Załamałam się. Żałował, że mnie pocałował. Cholernie bolało. Czy ja też?! Nie!
,,Do tej pory nie. Ale teraz ja też żałuję" -odpisałam mu.
,,To dobrze, że się zgadzamy. Chcę się z Tobą zaprzyjaźnić."
,,Zaprzyjaźnić? To po co na początku była ta gadka, że Ci się podobam?"
,,No bo jesteś ładna. Ale chcę się przyjaźnić, przynajmniej na razie."
,,Dobrze wiedzieć, cześć."
Tak wyglądała nasza rozmowa. Spojrzałam na godzinę. Była już 8.00. Ale szybko zleciało. Wstałam więc, żeby się ubrać, ale usłyszałam, że mam kolejną wiadomość.
,,Obraziłaś się? Mam nadzieję, że nie." - napisał znów Ross.
Nie, nie obraziłam się, wiesz?! -Mówiłam sama do siebie. Często mi się to zdarzało.
No, ale naprawdę? Pisze mi, że żałuje pocałunku ze mną, potem,że chcę się tylko przyjaźnić, a na koniec pyta, czy się obraziłam? Może nie byłam zła- byłam smutna. A właściwie, to nie wiem co czułam. Z jednej strony go nienawidziłam, za to, co napisał, z drugiej zaś strony, zależało mi na nim. Pierwszy raz czułam coś takiego. Ale nie zamierzałam walczyć, tym razem chciałabym widzieć jak ktoś walczy o mnie.
Ross napisał do mnie jeszcze kilka razy, ale ja nie odpisywałam. Ubrałam się i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Zaraz po mnie z pokoju wyszła Maddie.
-O, wstałaś już. Robię za chwilę śniadanie, chcesz też? - spytała mnie.
-Nie dzięki. - Powiedziałam. Nie miałam apetytu. Nie chciałam nic jeść, pić... czuć.
-Co Ty taka smutna? - zadała kolejne pytanie.
-Oglądam- odrzuciłam obojętnie.
-Widzę, że nie. Myślisz o czymś innym. Powiesz mi o czym?- No i kolejne pytanie! Czy jej się to nie nudziło?
-O niczym.- odpowiedziałam lekko zirytowana tym wypytywaniem mnie.
-Mam rozumieć, że JEGO, nazywasz niczym, tak?- Zapytała po raz kolejny, kładąc duży nacisk na słowo ,,jego".
Zdziwiło mnie to pytanie. Spojrzałam na nią, jakby była nie z tej planety.
-Pff- parsknęłam tylko, po czym wyszłam z domu. Poszłam przejść się na plażę. Po dość długim spacerze usiadłam na chwilę przy brzegu i odpoczęłam.
Spojrzałam się za siebie. Szedł tam Ross.. ale on nie był sam. Trzymał za rękę jakąś dziewczynę. To dlatego żałował? Dupek! I co ja sobie myślałam?! Że skoro mnie pocałował, to mnie kocha?! Jestem idiotką!
***Oczami Ross'a***
Wiem, że z mojej strony mogło wyglądać to chamsko, ale czułem, że nigdy nie będę z Jessicą. Ona była zupełnie nie w moim stylu. Wczoraj kiedy wracałem do domu spotkałem Emmę. Jest wyluzowana i na prawdę ładna. Zacząłem z nią flirtować, no i tak jakoś wyszło, że ze sobą kręcimy. To oczywiście nic poważnego, taka w sumie ,,zabawa". Nie to, że jej nie szanowałem. Po prostu nie miałem zamiaru przeradzać tego w jakieś wielkie uczucie. Pocałowałem wczoraj Jess, wiem. Ale to było z powodu nagłych emocji.
Ale no nieważne. Poszedłem z Em na plażę. Szedłem z nią za rękę i patrzyłem na brzeg. Siedziała tam jakaś dziewczyna. Kiedy się do nas odwróciła, okazało się, że to...Jessica. Momentalnie odwróciłem głowę, zresztą ona też. Chwilę miałem wyrzuty sumienia, ale kiedy poszedłem dalej trochę mi przeszło. Chciałem nadal kolegować się z Mads i Jess, tym bardziej, że Riker miał świra na punkcie Maddie. Jessica też była okej, ale jak mówiłem- nie w moim stylu.
-Idziemy na jakąś imprezę, czy coś dzisiaj?- zapytała nagle Ems.
W sumie nie zastanawiałem się długo i zgodziłem się. Mogła być fajna zabawa.
Odprowadziłem Emmę do domu. Pod jej drzwiami,pocałowaliśmy się. Całując ją nie czułem tego, co wtedy gdy całowałem Jess. Ale też było nawet spoko. Mogę się wydawać wredny, ale.. czasem taki jestem.
-To przyjedziesz po mnie o 19.00, skarbie? - zapytała mnie Emma gdy już miałem wychodzić za furtkę.
-Ta-odpowiedziałem obojętnie. Tylko po co to ,,skarbie"? Nie pasowało mi to. Bałem się, że ona pomyśli, że to coś poważnego, a ja nie mam zamiaru jej potem ranić.
Ruszyłem prostą ścieżką do mojego domu. Kawałek drogi miałem, a nie chciałem teraz użerać się z moimi myślami, więc włączyłem muzykę i włożyłem słuchawki do uszu.
Słuchając muzyki czas zleciał mi szybciej, więc nim się obejrzałem byłem już w domu.
Wszedłem do domu, a tam stała Rydel.
-Hej, gadałam z Maddie, skoczymy dziś gdzieś?- zapytała.
No i co miałem jej odpowiedzieć? Że nie, bo mam nową dziewczynę? W sumie to.. no okej powiem jej.
-Dzisiaj nie mogę, ale wy idźcie. Idę z dziewczyną na imprezę.
-Dziewczyną? Widzę, że szybko zacząłeś się spotykać z Jess.-zaśmiała się.
Z Jess? Serio?!
-Nie. To Emma, po za tym Riker jest z Mads od wczoraj i jemu nic nie mówisz.-opowiedziałem jej
-Co? Jaka Emma? Jeszcze wczoraj wzdychałeś do Jessicy.
-To było wczoraj, a dziś jest dzisiaj. Nie było Cię wczoraj z namijak poznaliśmy Emmę, ale może dziś Ci ją przedstawię. - powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju.
Przebrałem się i pojechałem po Emmę.
Cholera. Co ja tak właściwie robię? Nie kocham Emmy. Czy jestem z nią tylko po to, żeby zapomnieć o Jess?
Nieważne.. już się umówiłem.
Podjechałem pod bramę,a Emma już tam stała. Wsiadła do samochodu i pojechaliśmy.
****Oczami Jess***
Wróciłam do domu cała zapłakana. Poszłam do pokoju położyłam się na łóżko i płakałam ja małe dziecko. Przecież Ross'a znam dopiero dwa dni. Już zdążyłabym poczuć do niego coś więcej?
Może lepiej, że kogoś ma. Ja prowadzę zwykłe życie , jestem poukładana.On- po tym co zdążyłam zauważyć- spontaniczny, nie za dużo się przejmuje, wyluzowany.. nie pasowaliśmy do siebie.. takie moje zdanie.
Mam dość. Tutaj miało być lepiej, a jest coraz gorzej.
Wszystko się niszczy..
Jeszcze Mads i Riker. Teraz ona nie ma już dla mnie czasu. Nawet teraz nie ma jej w domu bo jest gdzieś z nim. Ale przynajmniej ona jest szczęśliwa.. nie mogę być za to na nią zła..
Napisałam całkiem spontanicznie kolejny rozdział. W sumie i tak nikt tego nie czyta. Wiem, że ciągle jest jeszcze nudny, ale za niedługo, jak oni poznają się bardziej będzie coraz ciekawiej, ale jeśli nadal nikt nie będzie tego czytał, to po prostu usunę bloga, bo nie ma po co pisać ;p

Kiedy next???
OdpowiedzUsuńMożliwe, że za niedługo. Mam teraz wenę, tylko nie mam kiedy się za to zabrać. Ale już nie długo :P
OdpowiedzUsuń