Próbowałem zasnąć. Ale no.. po prostu nie mogę. Nie potrafię zasnąć. Ciągle gnębią mnie głupie myśli. W sumie, to nie głupie. Myślę ciągle o tym samym: Jess.
W sumie to czuję się, jakby w mojej głowie nie było miejsca na nic innego niż ona. Moja najlepsza przyjaciółka.
Spojrzałem na zegarek. 03.00. No, ale ja już nie usnę!
Ubrałem się i wyszedłem z domu. Poszedłem się przejść. Chodziłem po całym mieście. Trochę byłem na plaży, trochę na mieście, przechodziłem koło już dawno zamkniętych sklepów.
Nagle usłyszałem dźwięk mojego dzwonka.
Dzwoniła Rydel, więc szybko odebrałem.
-Gdzie jesteś?-zapytała jakby wystraszona.
-Na mieście,wyszedłem na spacer.
-O 4.00 rano?!- zapytała, tym razem chyba wściekła. Ona zawsze się martwiła.
-Spoko, tak czy tak już wracam, nie martw się.- powiedziałem po czym rozłączyłem się i ruszyłem w stronę domu.
Jednak nie poszedłem do domu. W połowie drogi zawróciłem i poszedłem do ... Jess..
Przed jej drzwiami trochę bałem się zapukać. Pewnie już spała... jednak po chwili zrobiłem to.
Otworzyła na wpół przytomna po ok. 5 minutach ( trochę długo wstawała)
Nawet taka zaspana była śliczna. Chwila co?! Ross co Ty gadasz?! To Twoja przyjaciółka!
***oczami Jess***
Spałam sobie smacznie kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam szybko przestraszona i pobiegłam otworzyć. Przed moimi drzwiami stał..Ross?
-Ross? Co Ty tu robisz?- zapytałam zaspana.
-Hej piękna, mogę na chwilę?- Spytał nie odpowiadając na moje pytania.
-Nie mów do mnie piękna- bo taka nie jestem. I tak, możesz wejść. - powiedziałam, po czym otworzyłam szerzej drzwi.
Ross wszedł do środka.
-Jesteś piękna. - powiedział znowu.
-Nie. Poczekaj chwilę.- odpowiedziałam po czym poszłam do łazienki się trochę ogarnąć.
Po około 10 minutach byłam już w salonie, gdzie na kanapie siedział Ross.
-No dobrze Rossy, więc o co chodzi?- zapytałam żartobliwie.
-Rossy? Naprawdę? Rossy? Eh.. o nic. Nie mogłem spać, bo myślałem.Poszedłem na miasto, a stamtąd do Ciebie. Mam nadzieję, że nie jesteś zła?- zapytał z nadzieją.
-Nie. Nie jestem, ja zawsze Ci pomogę. Okej, a o czym tak myślałeś?
-Wiesz.. o.. no o mnie..o Tobie..-odpowiedział z lekkim zawahaniem.
-O mnie? A o czym o mnie?-zapytałam zdziwiona.
-No, że Cię bardzo lubię, nie chcę Cię stracić, że zależy mi na Tobie, jesteś dla mnie wszystkim.
Po tych słowach zmieszałam się. Poczułam, że lecą mi łzy. Nie wiem czy to były łzy szczęścia, czy czego tam, ale były to łzy.
Po krótkim przypatrywaniu się mojemu przyjacielowi powiedziałam:
-Ty dla mnie też jesteś wszystkim. Ale proszę, nie mów mi, że przyszedłeś o 04.30, żeby powiedzieć mi, że jestem dla Ciebie wszystkim..
-Wiesz.. w sumie to tak. Po to przyszedłem. No bo.. dręczyło mnie to! Jesteś moją najlepszą przyjaciółką tak? Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie!- powiedział tym razem pewnie.
-Ross.. ja.. posłuchaj, mnie też na Tobie zależy, jesteś najlepszym, co mi się w życiu przytrafiło,rozumiesz?Tylko przecież mogłeś mi to powiedzieć jutro.
-Nie.. nie mogłem, bo ja chciałem dzisiaj.
-Eh.. Rossy. -zaśmiałam się i poczochrałam go po włosach.
-Wiesz... bo jak mi powiedziałaś, że boisz mnie stracić i tak dalej...
-Okej, już dobrze - przerwałam mu.
Spojrzeliśmy sobie w oczy. Trwało to dłuższą chwilę.
Wtedy Ross zbliżył usta do moich i mnie pocałował. Pocałunek był długi. Czułam takie samo ciepło, jak wtedy, gdy całował mnie po raz pierwszy.
Miałam nagle ,,motylki" w brzuchu, a nogi jak z waty. Ręce mi drżały, a z oczu płynęły delikatnie łzy. Odwzajemniałam jego pocałunki, które co chwile składał mi na ustach. Czułam, że mogę się z nim całować całą tą noc, albo może rano..jednak zorientowałam się, że nie mogę. Że to mój przyjaciel. Już miałam go odsunąć, kiedy przybliżył się do mnie, położył mi dłonie na biodrach i pocałował jeszcze namiętniej. Trwało to dość długo i w końcu opamiętałam się. Odsunęłam go od siebie i popatrzyłam mu w oczy. On także patrzył w moje. Wreszcie odwróciłam wzrok.
-Idziesz już do domu? -zapytałam.
-Chyba tak, jeśli nie chcesz mojej obecności.-odpowiedział skrępowany blondyn.
-Nie, zostań. Możesz spać tu na kanapie, albo u Mads w pokoju.
-W sumie.. mógłbym. Zadzwonię do Rydel i jej powiem.
-Dobrze-powiedziałam i poszłam do mojego pokoju.
To się znowu stało! Ross mnie znowu pocałował. Nie wiedziałam już co się ze mną dzieję. Boję się. Chcę się z nim przyjaźnić. Nie chcę psuć tego, co jest już między nami.
Nagle do pokoju zapukał Ross i nie czekając na odpowiedź wszedł.
Usiadł na łóżku i spojrzał na mnie, kiedy stałam koło biurka.
*oczami Ross'a*
-Jesteś zła?- zapytałem usadawiając się na łóżku Jess.
-Nie.. -odpowiedziała i uśmiechnęła się do mnie.
-Wierzysz w miłość?- zapytałem po krótkiej ciszy ni stąd ni zowąd.
-Czasem mam po prostu wrażenie, że jej nie ma. - odpowiedziała.
-W takim razie.. co my tu robimy?
Spojrzała na mnie jakby przestraszona.
-Przyjaźnimy się. -odpowiedziała po zastanowieniu.
-Jessica! Ty nie rozumiesz? My się nie przyjaźnimy! To nie jest przyjaźń! Ja nawet nie wiem co nas łączy. Wiem tyle, że nie dam rady bez Ciebie żyć, jesteś mi potrzebna jak tlen do życia, rozumiesz to?!
Znów nie odpowiedziała. Analizowała dokładnie wszystko to, co powiedziałem przed sekundą.
-Rozumiem. Też Cię potrzebuję, jednak to nie moja wina, że nie wiemy co nas łączy. Dlaczego nie może być normalnie?! Dlaczego czuję, że oddalamy się od siebie, a jednocześnie jesteśmy coraz bliżej?! Ross, zależy mi na Tobie, jak na nikim wcześniej! Ale ja naprawdę nie wiem, co czuję, co Ty czujesz. Ale wiesz co?! Ja nie będę walczyć! Nie tym razem! Wiesz.. za każdym razem walczę, ale nie teraz.. teraz chcę zobaczyć, że ktoś stara się o mnie.- powiedziała i zaczęła płakać.
-Ja Ci nie każę walczyć! Nie ma o co! Ja wiem, że to co jest między nami przetrwa! Tylko na początek dobrze by było, gdybym wiedział, co dokładnie nas łączy!
Po moich słowach zaczęła płakać jeszcze bardziej. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Odwzajemniła uścisk.
-Zależy mi na Tobie- powiedziała szeptem, prawie niedosłyszalnie.
-Mnie na Tobie też.- powiedziałem po czym pocałowałem ją w policzek i poszedłem do salonu. Próbowałem usnąć ale.. było to samo, co u mnie w domu.
Spontanicznie - nocna wena xd Ale zastanawiam się czy prowadzić tego bloga, czytają go może z dwie osoby.

Bosssskie *.* świetnie piszesz dziewczyno więc dawaj szybko next jestem ciekawa czy Ross wytrzyma i czy jeszcze tej nocy nie pocałuję jej <33 szybko next ;***
OdpowiedzUsuńCudny dopiero teraz odkryłam tego bloga :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie -> http://raura-i-love.blogspot.com/
skomentujesz, zaobserwujesz?